Amory starego strusia

Historia prawdziwa

Gdzieś w połowie ogrodu strusie wybieg mają
I nie wiadomo, my im czy one nam się przyglądają.
Krótko mówiąc struś – przywódca we mnie wlepił wzrok
I wzdłuż ogrodzenia lazł za mną krok w krok!

W pewnym momencie przede mną na kolana padł
I w przepiękny taniec jak w trans jaki wpadł!
Wielkimi skrzydłami machał tak dostojnie
Jakby chciał brylantem obdarować mnie hojnie.

Małą głowa na długiej szyi kręcił to w lewo, to w prawo
A dla mnie przestało to już być śmieszną zabawą…
na migi rodzinie nakazałam odwrót krokiem spokojnym,
Sama również chciałam zwiać zalotom namolnym.

Sporym stresem zapłaciłam za ucieczkę strusim amorom
Dobrze że rodzinka stała murem, była moją podporą.
Ale używali na mnie jeszcze długi czas –
Jak zakochany struś, jak za mantrą, wzdłuż płota za mną lazł…

 

Krystyna

 

Jedna myśl na temat “Amory starego strusia”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *