Arlekinada


 

Smutny arlekin ze smutną łzą w oku

Tchnie zimnem jak księżyc styczniowy

Niemymi usty o miłość wyprasza

Wierząc że jest już na nią gotowy

 

Już w myślach układa kalle kobierca

Choreografię zmysłów szaleństwa

Już kolombiny czuje gorąc serca

Lecz lód pozostał. Nie zabił przekleństwa

 

I patrzy z daleka i roni łzy suche

Lecz nic nie czyni by ulżyć cierpieniu

I kolombina czeka tuląc życie kruche

Samotna i wściekła w swym marnym istnieniu

 

Rusz się arlekinie dotyk jak roztopy

Spójrz na kolombinę jej wzrok taki głodny

Muśnij usty bladymi jej maleńkie stopy

I zamień w gorący uścisk teraz chłodny

 

Bądź żarliwym kochankiem ona pragnie tego

Kochaj mocno wszystkim zmysłem swoim

Świat tak ułożony przecież to nic złego

Gdy jej czułe jestestwo połączy się z twoim

 

Zrozumiał arlekin pokochał do bólu

Pchnięty złotym grotem oszalał z rozkoszy

Dał jej najpiękniejszy rezerwat dla królów

Wspomnienie miłości słodka pieśń doboszy

 

I trwali w miłosnym uścisku spleceni

Jak darń co poziomki z mchem mocno splata

Dla świata się stali magicznie zgubieni

Niech kochanie to przetrwa wieki, nie lata.

 

 

4 marzec 2009r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *