Kot na gadulcu

 

Trzeba cokolwiek dodawać?
Kiedy biorę komputer na kolana – pojawia się i on.
Moja kicia – komputerowy maniak.
Najchętniej bywamy na gadulcu gdzie ja staram się coś napisać a białas za wszelką cenę chce mi to skasować…
A po drugiej monitora na gadu-gadu jest psiak.
I robi to samo hi, hi, hi.

Jesteś jaki jesteś…

  

Jesteś jaki jesteś

i to się nie zmieni

choćbym przerzuciła

sto worków kamieni

bywa że Twój upór

całkiem mnie dobija

że nie podchodź do Ciebie

jak nie bez kija

wpadasz w melancholię

częściej niż bym chciała

skarżysz się na życie

bez przerwy bez mała

i choć wiem że tak mało

jest w Tobie radości

wykrzesać nie potrafię

już większej czułości.

Cóż poradzić może

ktoś skromny jak ja

nic nie poradzimy

będzie co Bóg da..

bądź więc jaki jesteś

byleś kochał mnie

może tak jest zapisane

może Bóg tak chce?

29 maj 2009r.

Zapytałeś – odpowiadam…

  

Zapytałeś co by było

gdyby to się nie zdarzyło

kicha byłaby z kapustą

dziś byłabym kukłą pustą

Inną wąsik Twój by drapał

innej byś do ucha chrapał

innej kadziłbyś kazania

poznałaby inna drania

A Ty miałbyś spokój święty

mały pikuś – alimenty

można czmychnąć jak się chce

a tak masz w pakiecie mnie

Smażę frytki, patrzę w okno

jak gołębie w deszczu mokną

papu, kupa, spać i gru – chu

nie masz zmartwień mój Ty druhu?

  

27 maj 2009 r.

Dlaczego aż tak?

  

Dlaczego aż tak cię kocham

przez Ciebie wszak tyle trosk

patrzę w Twe oczy przymilne

i cała się topię jak wosk.

A gdybym odkochać się chciała

pozwoliłbyś na to mi?

Czy miast słów pęczek konwalii

jak ten który wciąż mi się śni?

Tak drogi mi wąs Twój i dłonie,

potrzebne i myśli i usta

przy Tobie me miejsce na ziemi

bez Ciebie samotnam i pusta…

27 maj 2009r.

Kochanej Mamci!

 

26 maj 2009r.         godz. 00.05

wtorek

Dzień Matki.

Czy może być piękniejsze święto?

Tyle zawdzięczamy naszym Mamom, dały nam najlepsze swoje lata, dały nam wszystko to na co same miały ochotę.

Młodość, radość, swobodę.

Życzmy Mamciom przede wszystkim zdrowia, niech nam żyją w zdrowiu jak najdłużej!

Życzmy tego i sobie, nam, które też jesteśmy mamami.

Życzmy Im i sobie dobrego życia, radości i satysfakcji z dzieci.

Niech są naszą dumą! A Mamy niech są kochaną troską.

Jak mam pogodzić to święto ze śmiercią mojej przyjaciółki, dokładnie rok temu?

W niedzielę, po spotkaniu klasowym, pełnym radości, śmiechu i wina umawiałyśmy się jak spędzimy lato na wsi, nad zalewem, wśród natury i ciesząc się sobą, wszak tak mało tego czasu można było spędzać razem, a w poniedziałek odeszła…

Do dziś nie mogę w to uwierzyć.

Ciągle pytam i zadręczam tym przyjaciół, DLACZEGO? Dlaczego, czyżby to już na nas pora? Zostawiła męża i dwie cudowne córki, studentki.

Ciągle o Niej myślę. Brak mi Jej.

Maryla, rok po…

  
 
  Na łeb, na szyję pędzi czas,
  Dopiero była a już nie ma wśród nas.
  Bardzo brakuje wzroku przenikliwego,
  Chciałabym posłuchać Jej głosu cichego

  Nie przywykłam że już nie ma Jej z nami,
  Nierzadko gadam z Nią długimi nocami…

  … o, siedzi obok i żartuje śmiało.
  Tak bardzo często przed laty bywało.

  Taka radosna maja minionego,
  Taka szczęśliwa ze spotkania klasowego.
  … w niedzielę plany: wakacje i lato,
  W poniedziałek zabrał Ją Niebieski Tato.

  Dziś właśnie rok mija, uwierzyć nie mogę,
  Serce smutkiem zieje i bije na trwogę.

  I jedno pytanie wciąż drąży mą głowę…
  Komu potrzebne tam kurtki zimowe?

Zgasła 26 maja 2008r.

Proszę, trzymajcie kciuki…

  

Niedziela 24 maj 2009r.     godz. 14.45

Jutro rano czeka mnie ważny egzamin.
Ważny, bo zależy od niego moja nowa praca.
Uczę się, powtarzam i stwierdzam że coraz trudniej nauka wchodzi do głowy.
Obgryzam paznokcie i przypominam sobie jak to kiedyś w szkole było, jak się ściągi robiło. A dziś jak tu zrobić malutką ściągę kiedy oczy nie chcą czytać nawet dużych liter że o maczku nie wspomnę…
Pozostaje nauczenie się.

Trzymajcie za mnie kciuki, imienni i bezimienni moi mili GOŚCIE!

Zroszone mokasyny

  

Jak mgła się snujesz, Milcząca Skało

wciąż szukasz miejsca  dla siebie

czegoś brakuje ci, kogoś wciąż mało

czekasz aż Manitou da znak na niebie

Taranta dosiadasz, kłusujesz bez celu

jakbyś dogonić chciał miniony czas

wiedz, Pióro Sokoła, czyniło tak wielu

bo jej szukało, chciało znaleźć brzask

Nie męcz już konia waleczny Szoszonie

wyjdź wreszcie z oparów o kruczowłosa

niech wzrok wasz się spotka, splotą dłonie

a na mokasynach rozperli ranna rosa

Nie pierwsi jesteście tęsknotą targani

i nie ostatni kalacie grzechem sny swoje

baczcie jednak, byście przez los nie nabrani

w szczęśliwego życia wpłynęli podwoje.

napisany 21 maja 2009r.