Bogu co boskie…

komuMaj, bodaj najpiękniejszy miesiąc w roku, należy do zakochanych, maturzystów i komunistów.
Komunistów i ich rodziców. A ci mają fantazję, iście ułańską.
Doprawdy nie wiem czym ta Pierwsza Komunia Święta jest i dla kogo.

No bo tak naprawdę, dziecko guzik z tego wie, prócz tego że jest w centrum uwagi i że prezenty dostanie. I kasę – jak powiedział mój mały sąsiad.

Hmmm. Tak się zastanawiam, jak to z tym katolicyzmem u nas jest. Niby większość absolutna wierzy w Pana Boga a jednak kościoły świecą pustkami. Zapełniają się w czasie pasterki, święcenia potraw w koszyczkach i w czasie komunijnym właśnie. Dlaczego nie ma ich w kościołach w niedziele?
Myślę, że większość deklarowanych katolików ani pomyśli o mszy. Szkoda czasu? Nie. Bo są katolikami na pokaz.
Rozmawiałam kiedyś na ten temat z panią w wieku mocno zaawansowanym, była chyba po osiemdziesiątce, praktykującą katoliczką, jaka jest jej wizja życia pozagrobowego. I wiecie co? Machnęła ręką i powiedziała:
– Daj spokój, łopatą w dupę, w dębową jesionkę i po balu.

Praktykująca katoliczka. No to ja pytam w co ona wierzy? W co wierzy ta przytłaczająca większość ludzi wierzących?

Po co te całe (przepraszam, niech nikt nie czuje się urażony ale cynizm jest tu celowy) szopki z chrzcinami, komuniami, ślubami kościelnymi?
Kiedy to się zaczęło?
Ja szłam do komunii w skromnej koronkowej sukience, w plastikowych butach i w wianuszku mirtowym na głowie. Bez żadnej fryzury. Ksiądz niczego nie nakazywał i nie narzucał a szaleństw nie było! Najwyżej któraś tam miała sztuczną konwalię we wianuszku. I wystarczyło.
Kiedy moi synowie byli na tym etapie, już było inaczej. Ksiądz zarządził alby dla wszystkich chłopców, które to szyły zakonnice i kosztowały kilka stówek. Grupa była podzielona bo część chłopców szła w albach a łamistrajki w garniturach. Szkoda tylko, że nikt nie zapytał czy rodziców stać na kosztowną, jednorazową albę. Ja sama uszyłam garnitur dla synka ze starego garnituru taty.
Dziewczynki już wtedy były małymi księżniczkami, w kapelusikach, welonikach, krynolinach. Ta duma, z jaką szły do kościoła, ta wyniosłość przy podtrzymywaniu sukni by się nie pobrudziła. I kłopot siadaniem w ławce kościelnej, bo obręcze nijak poddać się i usiąść nie chciały.
Ja też brałam w tym udział. Wychowana przez rodziców katolików byłam ochrzczona i wierząca, ale do czasu. Coś mną zaczęło szarpać w czasie stanu wojennego kiedy to kościoły i msze zamieniły się w wielkie wiece, kiedy to niemal narzucano na kogo głosować.
Teraz przypadki pedofilii za przykładem arcybiskupa Petza, który nadal piastuje tytuły i siada w pierwszych rzędach.
Wiem, że nie w księży się wierzy, że nie dla księży do kościoła się idzie, ale nienawidzę obłudy.
Nie wierzę, że Ci wszyscy rodzice posyłają dziecko na uroczystości kościelne dlatego że wierzą. Bo nie wierzą.
Słyszałam jak jeden z ojców do proboszcza zwrócił się per “księdzu”…
Wierzę, że robią to dlatego że tak wypada, dlatego żeby dzieci nie miały problemów w późniejszym życiu. Na własnym przykładzie stwierdzam, że doprowadziłam dzieci do bierzmowania aby w razie ślubu nie było problemów. Dla świętego spokoju.
Co z nas za katolicy?
Co znaczy wierzący ale nie praktykujący? To jedna wielka ściema…
Okazja do zaocznej popijawy, bo niby alkoholu nie ma a towarzystwo i tak jest dziwnie nagrzane.
Zapytajcie kiedyś młodego człowieka po komunii co z niej pamięta – gwarantuję, że dziewczynki wspomną która z koleżanek jaką sukienkę miała, piętrowy tort i dużo gości, a chłopcy może skuter, może laptop, może iPoda, czy tablet.
Bo z tymi prezentami to też niezła heca.
Kiedyś zegarek był tym najbardziej oczekiwanym prezentem. I bombonierki.
Potem było już tylko gorzej.
Wynajmowanie lokali na kilkadziesiąt osób, stroje młodych komunistów i gości iście weselne. Wystawność nie zna granic, tym samym powinna się kierować hojność gości. Słyszałam o quadzie na prezent komunijny. Kiedyś bogaty chrzestny kupił rower – składak.

Czy naprawdę kierujemy się w tym wszystkim miłością do Pana Boga, chęcią oddania pod jego boską opiekę swoich pociech? Czy dzieci mające 9 lat, albo jeszcze mniej, rozumieją co się wokół nich dzieje? Czy naprawdę dzieci pojmują czym jest wiara? Czym jest przystąpienie do stołu pańskiego? Czy one naprawdę tego potrzebują? Czy nie podziękują nam w przyszłości za decydowanie za nich o nich?

Zapytam jeszcze raz – po co to wszystko?
Bo wypada. Bo wszyscy tak robią. Bo co powiedzą ludzie. Bo latami trzeba pokazywać wszystkim nagrany film, jak to u nas bogato było. I zdjęcia z sesji.
Zwariowaliśmy. Jesteśmy zakłamani i nieszczerzy. Fałszywi. Tak samo jak i kler.
Z pewnością są prawdziwi wierzący, z pewnością są księża z powołania, ale doprawdy jest ich garstka. O wspaniałym proboszczu z mojej parafii, który został Katowiczaninem roku 2012 już niejednokrotnie wspominałam. Kiedy mój syn przystępował do pierwszej komunii też zbieraliśmy na prezent dla księdza, choć on prosił, żeby nic nie kupować! Kiedy jednak rodzice podarowali mu kopertę – nasz proboszcz podczas kazania na uroczystej mszy komunijnej podniósł tą kopertę do góry, pokazał wiernym, podziękował i powiedział, że całość przeznaczy na kolonie charytatywne dla dzieciaków w Gąskach nad morzem.

To skromny, dobry człowiek. Oby otaczali go tacy sami parafianie.

I szczerze mówiąc – jeśli chcesz komuś na złość zrobić – zaproś go na komunię…

Krystyna

13 myśli na temat “Bogu co boskie…”

  1. ja odkąd mogłam to już sama decydowałam, czyli bierzmowania brak, ślub cywilny (nie będę robiła szopki, jeśli dla kogoś ślub kościelny jest świętością), dzieci nie chcę ochrzcić, chociaż tutaj dookoła oburzenie…

    1. Wyobrażam sobie. Powszechne oburzenie bo ktoś ma inne zdanie. I dlatego uważam, że religia powinna wrócić do salek katechetycznych, szkoła nie jest dobrym miejscem na wychowywanie w wierze. Czy inne poglądy przeszkadzają być dobrym człowiekiem?
      Pozdrawiam ~realnie.

  2. Szał komunijny jest dla mnie sztucznym zupełnie tworem.
    A co, jeżeli rodziców nie stać na uszycie ( czyt. zakup ) tzw. alb ?
    Sam otrzymałem zegarek z kalkulatorem, z którego bardzo się cieszyłem, a rodzice przyjęcie komunijne przygotowali we własnym zakresie ( był to rok 1987 ).
    Wynajmowanie sal, ekstra wypasione prezenty, sukienki prawie ślubne to po prostu biznes, który tylko szuka okazji na wyciągnięcie pieniędzy z naszych kieszeni.
    Uważam, że są Księża i plebani. W swoim życiu spotkałem niejednokrotnie Księży z prawdziwym powołaniem, którzy dobrym słowem, a nade wszystko czynem zachęcali wiernych do uczęszczania do kościoła, Zetknąłem się też z osobami, które nigdy nie powinny trafić do stanu duchownego, a parafię traktowali jako swoją własność. Postępowanie niektórych zwierzchników kościelnych jest po prostu niemoralne ( obawiam się, że część z nich nie wie,
    co to słowo znaczy ). Przypadek abpa Paetza jest zwyczajnie obrzydliwy, a tuszowanie sprawy – nie tylko w tym przypadku – jest dowodem na obłudę przynajmniej części zwierzchników kościelnych.
    Pozdrawiam ciepło, a wpis w 100 % trafiony.

    1. Masz rację, jak wszędzie są dobrzy i źli. Oby tych pierwszych było jak najwięcej a ci niemoralni powinni być piętnowani i usuwani, pozbawiani przywilejów.
      Ale czy u nas to możliwe?
      Pozdrawiam Jarząbku.

  3. A ja wierzę. Tak po prostu w Boga i w życie pozagrobowe. Moja córka dostała na pierwszą komunię Biblię i medalik. Dziś ma 17 lat i zaskakuje mnie swoją dojrzałością, także chrześcijańską. Krótko mówiąc, czasem odnoszę wrażenie, że w tej materii bije mnie na głowę. Jest we mnie dużo sprzeciwu przeciwko klerowi, doktrynerstwu, religijności folklorystycznej i zabobonowi, ale w Boga wierzę.

    1. I bardzo dobrze! Szanuj swoje zdanie i swoje poglądy, są największą wartością w życiu. Jednak trzeba uszanować poglądy innych, nawet jeśli są sprzeczne z naszymi. Ale ja chyba marzę… Polska być dziwna kraj…
      Wszystkiego dobrego Frau Be.

  4. Moja koleżanka opowiadała mi inną historię. Rodzice Świadkowie Jehowy ochrzcili dziecko w Kościele Katolickim. To jest dopiero paranoja

    1. Napewno tak było? Bo ja znam historię, w której ciotka zabrała bratanka na niedzielny spacerek, “żeby mamusia mogła w spokoju posprzątać po obiedzie” – a ksiądz w pobliskim kościele już czekał. Jakim cudem zgodził się ochrzcić dziecko bez zgody rodziców, nie wiem.
      Ciotka, żeby było weselej, żyła w wolnym związku z Panem, który był ojcem jej dziecka. Ale to nieochrzczony bratanek ciążył jej na sumieniu…

  5. Ze wszystkimi uroczystościami religijnymi jest dzisiaj ten problem, że traktujemy je jako swojego rodzaju tradycję. I nic nie byłoby w tym złego – moim zdaniem – gdyby nie przesada charakterystyczna dla współczesnych czasów we wszystkich sprawach. Na mojej Komunii był obiad w domu i tyle…. i wspominam to z wielkim sentymentem, patrząc na zdjęcie całej rodziny – wielu już dzisiaj nie żyje. A dzisiaj? Przepych, blichtr, powierzchowność. Cóż zrobić.

  6. wiara katolicka to u nas tradycja… fasadowa… przez lata nauczyliśmy się dwulicowości. W “komunie” bardzo wielu z nas adoptowało się do warunków. Co innego robiło, co innego myślało, a jeszcze co innego mówiło… teraz co drugi to kombatant walki z komunizmem… a tak naprawdę żył, pracował, przyjmował co mu komuna dawała… podobnie z katolicyzmem… kiedyś, w czasach zaborów polakiem był ten co był katolikiem. Nie było Polski, a jako naród określała nas religia… tzw. religia przodków. Obecnie powinniśmy przejść już na wyższy poziom, z narodu na społeczeństwo i obywateli niepodległego, demokratycznego państwa. Niestety niektórzy w dalszym ciągu uważają że polakiem ? patriotą ? może być tylko katolik. Więc jak tu nie być katolikiem. Do tego wygodnictwo… do tego szantaż kleru… żałosne targowanie się księży o cenę ślubu, zawyżanie cen pochówku… szantaż emocjonalny… napiętnowanie z ambony… ostracyzm… ot takie małe gierki, małych ludzi… a do tego walka o kasę. Obrzędowość kosztuje… ktoś na tym zarabia…

  7. Dwa lata temu w czasie wizyty duszpasterskiej – kolęda , młody ksiądz stwierdził,że nie za często chodzimy do kościoła na msze i wtrącił:
    III przykazanie: Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
    Spytałam go czy tylko w kościele jest Pan BÓG?Wszędzie odpowiedział, nieco zdziwiony moim pytaniem.
    Gdy nie chcę widywać pobożnych ludzi, którzy modlą się pod figurą a diabła mają za skórą,grzeszą by na drugi dzień się wyspowiadać, wybieram inne miejsce na mój kontakt z Bogiem.
    Zrobił “rybkę”.
    Las-stworzony dla nas, byśmy czcili swego Stwórcę jak umiemy najpiękniej za tę doskonałość.Stworzył ją dla nas.
    Czy modlitwa w lesie, w pełnym skupieniu nie jest milsza Bogu?
    Zastanowił się…ale słowo boże…
    Nadrobię, powiedziałam.

    Nie zapomnę pewnej niedzieli, starsza córka miała 7 lat.Nie chciała iść na mszę do kościoła, bo ludzie tam kichają, kaszlą i śmierdzą perfumami.Chodźmy na wagary , zaproponowała.
    Zgodziłam się, -ale pomodlisz się ?
    Tak, -z wielką powagą powiedziała córka.
    Była piękna słoneczna majowa niedziela.Ominęłyśmy kościół, weszłyśmy do lasu.Piękno przyrody nas otuliło, szukała kwiatków i młodych listków.
    Była to nasza piękna rozmowa o stworzeniu świata, wdzięczności za wszystkie dary, za wzrok,że możemy to piękno zobaczyć i podziwiać, za słuch,że możemy wysłuchać śpiewu ptaków.
    Zaskoczyła mnie pytaniem, a daru słuchu nie mają głusi.
    Zdębiałam, przez chwilę moje myśli kłębiły się jak dym.
    Widzisz córciu, nie wszyscy otrzymują dar słuchu, w zamian tego otrzymują inny dar jak spostrzegawczość-lepszy wzrok mają , mogą poprzez drgania powietrza wyczuć,że wokół nich jest hałas i inne wibracje.
    Brnęłam w ślepy zaułek.
    A ci co nie widzą?co dostali?
    Zmysł dotyku, doskonały słuch i głos.
    Chyba zaspokoiłam ciekawość mojego dziecka na tę chwilę.
    To mamusiu pomodlimy się za tych co nie otrzymali wszystkiego.
    Modlitwa była żarliwa i szczera.
    Nigdy w kościele nie miałaby miejsca, tam nie ma miejsca na pytania i odpowiedzi i własne słowa.
    Za rok przystąpiła do pierwsze Komunii św.
    Spowiedź-mamo, czy to był grzech że wtedy nie poszłyśmy do kościoła tylko modlić się do lasu?
    A jak myślisz?
    Oceń to.
    Spotkałam tam w lesie Pana Boga i modliłam się, to nie grzech.

    Komunia
    Uroczystość piękna i wyczerpująca.Domowy obiad w gronie najbliższej rodziny , desery , słodkości-lody-uwielbiane przez dzieci.Popołudniowy wypad na plac zabaw i lody w lodziarni.
    Drobne prezenty.W szkole były licytacje co kto dostał.
    Moja była szczęśliwa, miała dwie porcje lodów i plac zabaw.
    Inne dzieci tam nie były,” bo się by pobrudziły”.
    Prezentem jest też nasza uwaga i poświęcony dziecku czas.

  8. powiem tak, moja chrześnica ma rodziców nie wierzących, wszyscy dookoła wytykali palcami matkę dziecka, ,, że jak to tak można … ” matka twardo trzymała swoje zdanie, że jak dorośnie jej córka to sama zdecyduje o swojej wierze, dziewczynka bardzo inteligenta, już w wieku 6 lat powiedziała mamie, że chce uczestniczyć w zajęciach religijnych i zaznaczyła, że jak się jej nie będzie podobało to zrezygnuje, zaczęła więc z własnej woli chodzić na religie na zajęcia w kościele, na msze dla dzieci, na wycieczki organizowane z kościoła, w wieku 7 lat po zajęciach szkolnych ( dokładnie po 6 miesiącach) stwierdziła, że chce zostać ochrzczona, Pani Katechetka przygotowywała małą do chrztu a ona sama wybrała matkę chrzestną i ojca chrzestnego. Minęło kolejne 6 miesięcy i zdecydowała, że przyjmie komunię świętą w następnym roku razem z swoją klasą. A co najlepsze to ona nie oczekiwała prezentów i nie marudziła i jak w szkole wszyscy się pytali o prezenty to ona odpowiedziała, że ona przyjęła sakrament święty. I nie rozumiem ludzi, którzy, po wpadce biorą ślub, potem chrzczą to dzieciątko, posyłają do komunii a wszystko to robią : BO CO POWIEDZĄ INNI – dlaczego nie zapytacie się samych siebie – CZY BĘDĘ ŻYŁA W ZGODZIE ZE SOBĄ ROBIĄC COŚ WBREW SIEBIE ? CO POWIE MÓJ/A SYN/CÓRKA JAK DOROŚNIE?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *