Ach ci studenci…

Co pokazują strzałki?

 

Ano, pokazują jak studenci są przygotowani do egzaminów…
Ilu z nich pisze samodzielnie? Niewielu. No i mamy potem takich niedouczonych ekonomistów, lekarzy, polityków, dziennikarzy którzy nawet po polsku poprawnie nie potrafią się wysłowić. Jaka młodzież taki kraj. Nie mam słów na taki proceder, daleka jestem od moralizowania ale jednak muszę to powiedzieć: za moich czasów takie rzeczy były nie do pomyślenia choć też się ściągało, aniołkami nie byliśmy. Jednak cwaniactwo, tumiwisizm, bezczelność i cynizm dzisiejszej młodzieży budzi mój niepokój.
Uszy puchną kiedy słyszy się rozmowy młodych ludzi, ich słownictwo, nie dość że rozmawiają najczęściej jakimiś półsłówkami poprzetykanymi angielskimi wtrętami, makaronizmami, neologizmami to jeszcze te przekleństwa. Co drugie słowo to “łacina” najgrubszego kalibru… Moda? Biorą przykład z góry?
Może, ale nie zmienia to faktu. Dla mnie to nie do przyjęcia.

Na koniec pomysł jak zabezpieczyć swój garaż i kupiony za olbrzymie wyrzeczenia samochód. Czy to nie sądzicie że ktoś miał rewelacyjny pomysł???

 

Ja jestem zachwycona.

Normalnie nienormalni

Kiedy człowiek przyjmuje się do pracy wymagają od niego mnóstwa zaświadczeń, poświadczeń, oświadczeń, badań, podpisów, wypisów, odpisów, wyciągów, świadectw, danych, zdjęć i różnych innych pierdół.
Powiedzcie mi, jakie kwalifikacje może mieć ktoś kto wymyślił coś takiego?
Z pewnością nie zażądali od niego badań od psychiatry.
Żałosne.

 

Albo jak uwierzyć w rzetelność firmy która na szyldzie potrafi napisać:

 

Nie chce mi się z nimi gadać…

Kot na gadulcu

 

Trzeba cokolwiek dodawać?
Kiedy biorę komputer na kolana – pojawia się i on.
Moja kicia – komputerowy maniak.
Najchętniej bywamy na gadulcu gdzie ja staram się coś napisać a białas za wszelką cenę chce mi to skasować…
A po drugiej monitora na gadu-gadu jest psiak.
I robi to samo hi, hi, hi.

Jesteś jaki jesteś…

  

Jesteś jaki jesteś

i to się nie zmieni

choćbym przerzuciła

sto worków kamieni

bywa że Twój upór

całkiem mnie dobija

że nie podchodź do Ciebie

jak nie bez kija

wpadasz w melancholię

częściej niż bym chciała

skarżysz się na życie

bez przerwy bez mała

i choć wiem że tak mało

jest w Tobie radości

wykrzesać nie potrafię

już większej czułości.

Cóż poradzić może

ktoś skromny jak ja

nic nie poradzimy

będzie co Bóg da..

bądź więc jaki jesteś

byleś kochał mnie

może tak jest zapisane

może Bóg tak chce?

29 maj 2009r.

Zapytałeś – odpowiadam…

  

Zapytałeś co by było

gdyby to się nie zdarzyło

kicha byłaby z kapustą

dziś byłabym kukłą pustą

Inną wąsik Twój by drapał

innej byś do ucha chrapał

innej kadziłbyś kazania

poznałaby inna drania

A Ty miałbyś spokój święty

mały pikuś – alimenty

można czmychnąć jak się chce

a tak masz w pakiecie mnie

Smażę frytki, patrzę w okno

jak gołębie w deszczu mokną

papu, kupa, spać i gru – chu

nie masz zmartwień mój Ty druhu?

  

27 maj 2009 r.

Dlaczego aż tak?

  

Dlaczego aż tak cię kocham

przez Ciebie wszak tyle trosk

patrzę w Twe oczy przymilne

i cała się topię jak wosk.

A gdybym odkochać się chciała

pozwoliłbyś na to mi?

Czy miast słów pęczek konwalii

jak ten który wciąż mi się śni?

Tak drogi mi wąs Twój i dłonie,

potrzebne i myśli i usta

przy Tobie me miejsce na ziemi

bez Ciebie samotnam i pusta…

27 maj 2009r.

Kochanej Mamci!

 

26 maj 2009r.         godz. 00.05

wtorek

Dzień Matki.

Czy może być piękniejsze święto?

Tyle zawdzięczamy naszym Mamom, dały nam najlepsze swoje lata, dały nam wszystko to na co same miały ochotę.

Młodość, radość, swobodę.

Życzmy Mamciom przede wszystkim zdrowia, niech nam żyją w zdrowiu jak najdłużej!

Życzmy tego i sobie, nam, które też jesteśmy mamami.

Życzmy Im i sobie dobrego życia, radości i satysfakcji z dzieci.

Niech są naszą dumą! A Mamy niech są kochaną troską.

Jak mam pogodzić to święto ze śmiercią mojej przyjaciółki, dokładnie rok temu?

W niedzielę, po spotkaniu klasowym, pełnym radości, śmiechu i wina umawiałyśmy się jak spędzimy lato na wsi, nad zalewem, wśród natury i ciesząc się sobą, wszak tak mało tego czasu można było spędzać razem, a w poniedziałek odeszła…

Do dziś nie mogę w to uwierzyć.

Ciągle pytam i zadręczam tym przyjaciół, DLACZEGO? Dlaczego, czyżby to już na nas pora? Zostawiła męża i dwie cudowne córki, studentki.

Ciągle o Niej myślę. Brak mi Jej.