Co za gady…

Mam szczęście do ładnych miejsc. Niemieckie miasteczka są bardzo urokliwe, a sami Niemcy bardzo dbają o swoje domy i wszystko, co dookoła nich.
Trafiłam na piękny dom i ogród, który ma też mieszkańców.
Zresztą popatrzcie:

Cztery sztuki żółwich piękności mieszkają w ogrodzie.
Z radością dwa razy w tygodniu idę do nich w gości z sałatą.

Nie zawsze umiejętnie i z kulturą korzystają ze stołówki…

Bardzo je polubiłam, czyż nie są urocze?
Bywa, że pakują się nieproszone do pokoju. Bez pukania!

Rybki też tu mieszkają, złote. Może jak będę je rozpieszczać to kto wie…
Nenufary też rosną. Są piękne!

Te żółwie fajtłapy wbrew pozorom poruszają się wcale, wcale żwawo.
Uwielbiam, kiedy maszerują za mną jak pieski, no fajne są! Muszę o nich poczytać, czy przywiązują się do ludzi? Dziwne trochę, ale pozwalają na głaskanie główek.
Ale zadziwiające jest to, że nie są duże, ale kupy robią że ho, ho.

Krystyna

Jedna myśl na temat “Co za gady…”

  1. Witaj, Krysiu.

    Miło, że oprócz pracy masz ciekawe miejsce do wypoczynku i to jeszcze z tak rzadko spotykanymi lokatorami :).
    Oczko wodne w ogrodzie jeszcze można spotkać, ale żółwie ? Ciekawostka, przynajmniej dla mnie.
    Masz gdzie nabrać sił do pracy, a dzięki ogrodowym mieszkańcom jest i sporo uciechy.
    Nowe miejsce -nowe wrażenia i fajne zdjęcia :).

    Miłej niedzieli, uśmiechy :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *