Deficyt zdrowego rozsądku…

Lubię fejsbuka głównie ze względu na akcje szukania bezdomnym i schroniskowym psom i kotom nowych, dobrych domów, domów tymczasowych, czy też ze względu na zbiórki pieniędzy i bazarki dla potrzebujących zwierzaków. Wśród zwierzolubów mam wielu przyjaciół. Czasem jednak włos jeży mi się na głowie, kiedy czytam, że za wszelką cenę trzeba ratować psa z wypadku, psa, który ma przetrącony kręgosłup, zmiażdżone organy wewnętrzne, połamane tylne łapy. Są tacy, którzy twierdzą, że taki piesek może sobie z wózeczkiem pobiegać, że on też chce żyć i być szczęśliwy z tym wózeczkiem.
To prawda, każda istota chce żyć, jeśli się da – trzeba ratować, ale jeśli się nie da – to sorry Winetou, trzeba czasem psa uśpić. To zawsze są niełatwe decyzje, podejmuje je zazwyczaj weterynarz, a więc ktoś, kto się na tym zna.
Nie lubię, kiedy ktoś mi zarzuca – mimo, że kocham zwierzęta, sama mam trzy koty, żadne rasowe, adoptowane bezdomniaki, za którymi wskoczyłabym w ogień – że jestem złym człowiekiem, bo jem mięso.
Bo jak można kochać kota a jeść mięso “zamordowanej” krowy. No kurde, jakoś można.
Ograniczam mięso, ale nie dlatego, że staję się wegetarianką, ale dlatego, że po prostu przestały mi smakować nasze obrzydliwe wędliny przyprawiane solą drogową i kilka razy odświeżane. Zresztą mało kto wie, ile jest mięsa w mięsie, i co tam właściwie jest.
Dziś natknęłam się na fejsbuku na post o mleku.

CO JEST ZŁEGO Z MLEKIEM?!Odstawienie mięsa może być jasne i logiczne- wiadomo, wiąże się z zabijaniem zwierząt. Ale…

Opublikowany przez Wyzwolenie Zwierząt Czwartek, 4 lipca 2019

W przypadku, gdyby tekst zniknął, kopiuję cały tekst, dodaję dołączone zdjęcie. Tylko komentarze daruję.

CO JEST ZŁEGO Z MLEKIEM?!
Odstawienie mięsa może być jasne i logiczne- wiadomo, wiąże się z zabijaniem zwierząt.
Ale mleko? Co w tym złego?

Zastanówmy się, skąd się bierze mleko. Wiadomo, z krowich wymion, ale pomyślmy głębiej. Co się musi stać, żeby krowa zaczęła dawać mleko?

To samo, co musi się przydarzyć suce, kotce, klaczy, słonicy, kobiecie- każdej samicy ssaka. Musi zajść w ciążę.

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że okoliczności w których krowa z fermy przemysłowej zachodzi w ciążę nie są sielankowe- nie jest to romantyczne rendez-vous z seksownym byczkiem, na łące pod jabłonką. Jest to sztuczna inseminacja ludzką ręką ubraną w gumową rękawicę, podczas której krowa zamknięta jest w fikuśnym urządzeniu o zmysłowej nazwie rape rack- klatce gwałtu.

Po tym nieprzyjemnym doświadczeniu krowa zachodzi w ciążę, rodzi cielaka. Następnie cielak jest jej odbierany, i:
-jeśli to młody byczek: idzie na cielęcinę
-jeśli to młoda krówka: idzie na fermę jako kolejna maszyna do wyrobu mleka.

Tymczasem “szczęśliwa” matka faszerowana jest hormonami, które mają za zadanie jak najdłużej podtrzymać laktację; antybiotykami, które mają zwiększyć jej wydajność i spowolnić nieunikniony rozwój chorób nóg, wymion, kości etc. I tak w kółko.

Kiedy spada jej mleczność, krowa zostaje zabita i to najczęściej nie na mięso, bo jej zużyte ciało już się do tego nie nadaje- idzie na klej, nawóz, karmę dla kotów, albo po prostu na śmietnik.
TO NIE JEST TAK JAK WIDZISZ W REKLAMACH!

Post użytkownika: Wyzwolenie Zwierząt

* * * * *

W dzieciństwie jeździłam na wakacje na wieś i niech nikt mnie nie przekonuje – cytując klasyka – że, czarne jest czarne, a białe jest białe.
Tekst z posta jest totalną bzdurą i kłamstwem, prócz tego, że faktycznie inseminacja, nie jest rzeczą fajną ani dla krowy, ani dla inseminatora.
Żeby mieć pewność, że z moją głową jest wszystko w porządku, zapytałam o to moją przyjaciółkę Zosię, z którą te dziecięce, wiejskie wakacje spędzałam, i która się na tym zna.
A więc, krowa, która jest cielna, inaczej mówiąc – w ciąży, produkuje mleko gorzkie, nie nadające się do spożycia. Gorzka, niedobra jest z niego śmietana a więc i masło. Wiem, bo próbowałam.
Dobre, słodkie mleko daje krowa, która w ciąży nie jest! I nie jest to okradanie jej dzieci – jak to niektórzy nazywają, czyli cieląt.
Rozśmieszyło mnie sztuczne podtrzymywanie laktacji, krowa po prostu mleko ma i jeśli się jej 3x dziennie nie wydoi – będzie chorować! Wymiona staną się nabrzmiałe, zaczną się zapalenia i inne choroby. A nabrzmiałe wymiona to niesamowity ból!

Proponuję więc tym, którzy strasznie martwią się o okradanie krów z mleka, aby zajęli się czymś innym, pożyteczniejszym, albo douczyli, doczytali zanim takie pierdoły napiszą, robiąc sieczkę w głowach innym, równie nawiedzonym komentatorom.

Myślę, że w życiu potrzeba złotego środka, zdrowego rozsądku i pomyślunku.
Ostatecznie – nie przestanę tego powtarzać – MYŚLENIE NIE BOLI.

Krystyna

Jedna myśl na temat “Deficyt zdrowego rozsądku…”

  1. Witaj, Krysiu :).

    Myślę, że w 80 procentach przypadków ratowanie “bardzo chorych piesków” to nabijanie kabzy “kwestarzy”. Trochę mógłbym powiedzieć na ten temat, na Facebook’u jest wielu takich.
    A ci, którzy tak żałują krówek i mleka, naprawdę problemów nie mają, a kłopoty w życiu to dla nich obca rzecz.
    Inni mają chore dzieci, lub członków swoich rodzin, walczą o każdy dzień lepszego bytu dla nich, względnie spotykają ich inne życiowe tragedie – to są dopiero prawdziwe dramaty.

    Fajnie, że znów piszesz, pozdróweczki :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *