Dla naszego dobra?

Właściwie to nie mam zdania w sprawie zakazu handlu w niedziele, mam namieszane w głowie. No bo co mi przeszkadza, że ktoś chce iść do sklepu akurat w niedzielę? Sama często umawiałam się z przyjaciółką na kawę w pasażu i szybkie zakupy właśnie w niedzielę.
Dlaczego?
Ano dlatego, że nie mogłyśmy zgrać się w czasie w tygodniu, bo praca, bo obowiązki. Nawet nie było kiedy pogadać!
Z drugiej strony, niedobrze, kiedy pracownik po prostu zmuszany jest grafikiem do pracy w niedziele, w dzień ustawowo wolny od pracy. Przecież to był jeden ze słynnych postulatów – wolna od pracy sobota i niedziela.
Przecież wielu z nas pamięta, że kiedyś sobotni handel toczył się do godziny ok. 15.00, potem zamykano, a w niedziele jedynie odpust pod kościołem!
Ale to było w obrzydliwym przecież PRL-u. Teraz mamy demokrację, ale nie dla mas, demokracja jest dla elit, to oni robią co chcą.

Mam wrażenie, że zakaz handlu w niedziele – docelowo we wszystkie – przyniesie więcej szkody niż pożytku. Już dziś czytam, że wszystko da się obejść, że zmienia się godziny handlowania – z czym nie zawsze po drodze pracownikom, że szczególne atrakcje szykuje się w soboty, żeby przyciągnąć jak największą liczbę klientów.
Zastanawiam się, w jakim celu przyczepiono się do tego handlu. Bo co? Zamiast do sklepu, to do kościoła ma się chodzić?
Sorry, ale kto chodzi do kościoła ten i tak pójdzie, a kto nie – zamknięty sklep tego nie zmieni!
Podobno mają na tym zyskać osiedlowe sklepiki. Hahaha.
Nie zyskają, bo tam po prostu jest za drogo! Klient, jeśli będzie musiał zrobić zakupy to nie pójdzie na nie w niedzielę do sklepiku, tylko pojedzie w sobotę do marketu i zrobi większe za mniejsze pieniądze. W markecie niestety jest więcej i świeższe wbrew pozorom, osiedlowy sklepik zaoferuje nam uwiędłe rzodkiewki i sałaty i wcale nie jestem przekonana, że lepsze i bez chemii.
W niedzielę w sklepie osiedlowym co najwyżej loda albo lizaka dla dziecka się kupi.
I gdzie tu sens?
Nie wierzę, że nie będzie zwolnień, już kryzys przeżywają pracownicy ochrony, których dotknie to jako pierwszych. Nie lepiej po prostu zapytać pracowników, kto ma chęć pracować w niedziele?
Aaa, trzeba więcej zapłacić? I czyż nie tu jest pies pogrzebany?
Czy nie bardziej ludzkie pany powinny zadbać o ogólny dobrobyt polskiego pracownika (czytaj: pozwolić mu zarobić, a nie dawać jałmużnę, żeby nie zdechł) i wtedy w niedzielę pojedzie z dziećmi do aquaparku, albo na kręgielnię czy do planetarium, nie będzie musiał po sześciodniowym tygodniu pracy szukać taniej karmy – bo trudno to, co jest w sklepach nazwać zdrową żywnością, bo będzie go na to stać.
Naprawdę ktoś myśli, że zakupy w niedziele to sposób na spędzanie czasu? Nikt nie pomyśli, że może akurat jest taka konieczność?
Czy takie uszczęśliwianie na siłę, nie jest przypadkiem bumerangiem, który idealnie omija prawdziwe problemy i tylko udaje troskę o człowieka? Komu potrzebne jest takie uszczęśliwianie na siłę, włażenie buciorami w każdą sferę życia, zakazywanie i nakazywanie?

Polityka staje się najbardziej znienawidzoną dziedziną zainteresowań. Polityka jest brudna, doprowadza do białej gorączki i podnosi ciśnienie. Skłóca ze sobą nawet najbliższych.
Politycy pokazują najbardziej chamskie swoje oblicza, są aroganccy i kłamią w oczy. Nawet “wystarczy nie kraść” ma swoje drugie dno.

Ot, katolicy. Katolicki, bogobojny rząd.
Jeszcze nie ochłonęłam z chęci skoku elity na kasę WOŚP-u a tu codziennie, codziennie jakieś nowe wkurwy.
Obyś żył w ciekawych czasach.
I jeszcze jedno, dobro wraca, zło też. Jak ten bumerang. Różnica tylko taka, że kiedy wróci bumerang da się przewidzieć.

Krystyna

2 myśli na temat “Dla naszego dobra?”

  1. Ano właśnie. U nas każde prawo musi mieć drugie dno. Tu nie chodzi o dobro ogółu, tylko coś mi się wydaje, że pan Duda (szef NSZZ “Solidarność”) chce sobie nałapać punktów u kleru przed najbliższymi wyborami.

    1. Albo jesteś z nami, albo przeciwko nam. Nie ma złotego środka, zero tolerancji.
      Czasem mam wrażenie, że to jakiś Matrix! Science fiction.
      Dramat.
      Pozdrawiam!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *