Gdzie to sumienie?

Co sądzicie o klauzuli sumienia w aptece?
Bo mnie trafia szlag.
Co rusz telewizja pokazuje nam materiał o znalezionym martwym noworodku – a to gdzieś w polu, a to w jakimś kanale, w reklamówce w śmietniku. Wszyscy litujemy się nad losem zabitego dziecka, złorzeczymy matce. Jasne. To najprostsze, choć doskonale wiadomo, że za takimi czynami kryją się ludzkie dramaty.
Bo dziecko (tak się je nazywa nawet wtedy, kiedy jest zlepkiem komórek, gametą, zygotą) musi się urodzić, bez względu na stan fizyczny czy psychiczny, na okoliczność w jakiej do zapłodnienia doszło.
Ma się urodzić, przy niewyobrażalnym cierpieniu jego i rodziców – umrzeć i zostać pochowane. To ostatnie jest chyba najważniejsze!

A tak a’propos – skoro dla kościoła dziecko jest dzieckiem od chwili poczęcia, to dlaczego nie chcą pochować samoistnie poronionego płodu, które (poronienie) jest często dla wyczekujących rodziców niebywałą traumą?

Idźmy dalej. Brak dostępu do antykoncepcji, która zresztą nie jest refundowana, tabletka dzień po, którą można kupić jedynie na receptę.
Powtórzę – tabletka dzień po – a więc trzeba ją zażyć w ciągu 24 godzin po wpadce, ale żeby ją kupić trzeba iść do ginekologa i poprosić o przepisanie, a terminy bywają najczęściej powyżej miesiąca.
Oficjalny komunikat Ministerstwa Zdrowia pierdzieli o względach bezpieczeństwa:

“Wydawanie leku na receptę to procedura, która ma na celu zapewnienie pacjentom maksymalnego bezpieczeństwa farmakoterapii. Tymczasem obecnie już bardzo młode osoby (nawet po 15. roku życia) mogą bez kontroli lekarskiej kupić i stosować ten środek”.

Jasne! Przecież każda piętnastolatka nosi w kieszeni około stówy, w razie gdyby tabletka była potrzebna.

Jednak lekarz może odmówić przepisania i zasłonić się klauzulą sumienia, choć wie, że nie jest to preparat powodujący poronienie, a na zagnieżdżony już zarodek nie ma żadnego wpływu.
Idąc do apteki z ciężko zdobytą receptą, też nie mamy gwarancji, że lek wykupimy, bo może się okazać, że aptekarz pokaże nam swoją wyższość i zasłaniając się wspomnianą klauzulą, leku nam nie wyda.

Względy bezpieczeństwa, ochrony życia i sumienie…
Sranie w banie.
Do tanga trzeba dwojga, co nie? Jednak nic nie stoi na przeszkodzie nie tylko zażywać, ale reklamować w telewizji specyfiki, ażeby męski korzeń płonął! Co za obłuda! Co za cynizm!

Wracając do klauzuli sumienia, czy nie brniemy w ślepy zaułek?
Czy za chwilę w sklepie nie kupimy ciemnego chleba, bo to rasizm? Odmówą nam zakupu kiełbasy, bo sumienie nie pozwala sprzedawać metki? Nie kupimy masła, bo to produkt z którego ograbione zostało biedne cielątko? Butów ze skóry, bo to z zamordowanych zwierząt?
O ile rozumiem lekarza odmawiającego wykonania aborcji (musi jednak wskazać kolegę, który to legalnie zrobi), o tyle aptekarz nie ma w tym względzie nic do powiedzenia!
To skandal, to niemoralne, żeby odmówić realizacji recepty.

Ponadto w kraju, w którym zadeklarowanych jest bodaj 90% katolików, czy takie ustawy są konieczne i na miejscu? Przecież każdy ma swoje sumienie, za które sam odpowiada. Prawdziwa chrześcijanka nie zabije swojego dziecka, nawet wiedząc, że Bóg dał ludziom WOLNĄ WOLĘ.

Jak w krzywym zwierciadle można teraz spojrzeć na sprawę in vitro. Raz chcą jak najwięcej dzieci, mamią banknotem pięćsetzłotowym, każą się parzyć i mnożyć jak króliki, a tym którym to nie wychodzi odmawia się jakiejkolwiek pomocy.
Aaa, przecież chodzi o bruzdę na czole…

 

Krystyna

2 myśli na temat “Gdzie to sumienie?”

  1. Zgadzam się z Tobą w 100 procentach na temat tego, co napisałaś o idiotyźmie zwanym klauzulą sumienia. Bo w przeważającej większości przypadków to nie sumienie a strach przed klerem każe tym wszystkim lekarzom i farmaceutom zasłaniać się klauzulą. Co do mordowania noworodków przez matki, to niewątpliwie za każdym takim przypadkiem kryje się jakaś ludzka tragedia, ale mnie się wydaje, że niekoniecznie ma to związek z klauzulą sumienia. Takie przypadki zdarzały się również w czasach gdy aborcja była legalna (znałam osobę która swoje nowo narodzone dziecko wyrzuciła do kosza na śmieci). Teraz każde tego typu “zdarzenie” jest mocno nagłaśniane przez media i pokazane raz, jak fala rozlewa się po wszystkich środkach masowego przekazu (tv, radio,prasa). Nie potrafię do końca zrozumieć motywacji czynów tych kobiet w czasach, gdy dziecko można zostawić w szpitalu, albo anonimowo w “oknach życia”.

  2. Witaj, Krysiu.

    Niestety, wychodzi na to, że prezes wraz z ojcem dyrektorem chcą być sumieniem narodu.
    To oni, wraz z kościołem katolickim, zdecydowali, że musimy zdawać się na wolę bożą.
    Aptekarze powołujący się na klauzulę sumienia, to teraz przedstawiciele tychże.
    Środki antykoncepcyjne ? W katolickiej Polsce ? To nie uchodzi, nie uchodzi.
    O takim drobiazgu, jak wolny wybór, zapomniano.
    Wiem, trochę to sarkastyczne, ale tak to odbieram.
    Autorytetem moralnym pierwszej kategorii jest prof. Chazan, dziś obrońca życia, a kiedyś ?
    Sam przyznał się do przeprowadzenia około 500. aborcji, nie wiem ile ich było w rzeczywistości, a dziś czuje się on jak święty Paweł – proszę :

    http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/466744,prof-bogdan-chazan-o-dokonanych-aborcjach-zmianie-w-zyciu-i-planach-na-przyszlosc.html

    Dziś dochodzi nawet do tego, że kobieta rodząca w szpitalu dziecko, jest pytana, czy jest mężatką, czy też sama będzie dziecko wychowywała.

    Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *