Gość…

Wieczorem słyszałam miauczenie pod drzwiami. Wiem, to omamy, bo tęsknię za moimi kotami.
Jednak kiedy drapanie w drzwi i miauczenie usłyszałam ponownie tuż po szóstej rano, musiałam uchylić drzwi, coś zrobiło szuuu, i kociak gospodarzy już był u nas. Wiedział, pod którymi drzwiami ma warować!

– Weź się z tym aparatem i głaszcz!
– Piotr robi to lepiej. Patrz i się ucz!
– I tej szynki jeszcze daj, kobieto!

Furceniu nie było końca!
Radość obopólna, mały załapał się na plasterek szynki, czuł się jak u siebie. Co ja gadam, przecież on jest u siebie!
Posprawdzał wszystkie kąty, nakazał odkurzyć i usiadł pod drzwiami, ze wzrokiem utkwionym w klamkę na znak, że audiencja skończona.

– Główka proszę bardzo, ale od brzucha wara!
Nie mógł mi tego wcześniej powiedzieć? Musiał ugryźć i podrapać?

Jak ja kocham koty!

Krystyna

2 myśli na temat “Gość…”

  1. Ugryzł ? Za co, za co, się pytam ?
    Niedobry kotek :).
    On jest jak nasi politycy – najpierw się przymilają, łaszą, uśmiechają, potem nas ze wszystkiego objedzą, a na końcu nas gryzą i idą w cholerę :).
    Miłego i uśmiechniętego dnia :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *