Ich wirus jest lepszy niż mój…

Podziały, podziały, podziały.
Każda dziedzina życia – to jakiś podział ludzi.
Ostatnio to chyba na tych co wierzą, i nie wierzą w Covid 19.

Wy wszyscy, którzy doszukujecie się teorii spiskowych i czyichś tajnych interesów w propagowaniu informacji o koronawirusie – weźcie i puknijcie się. Czółko w czółko z antyszczepionkowcami.
To, że czegoś nie widać naprawdę nie znaczy, że tego nie ma.

Ostatnio kilkakrotnie musiałam się fatygować do Wydziału Komunikacji, żeby zarejestrować auto i pozałatwiać kilka innych spraw. Ponieważ do centrum Katowic nie pcham się autem, bo nie ma gdzie parkować – pojechałam autobusem, towarzyszył mi mąż. W autobusie wiadomo, co drugie miejsce zaklejone, wejście tylko w maseczce.
Usiedliśmy jednak razem, obok siebie, zresztą zawsze tak siadaliśmy, przecież to chyba jasne, że razem mieszkamy a i autobus był prawie pusty. Gdzieś na końcu usiadły, też razem, trzy dziewczyny i zaczęły chichotać.
Nieco się zdziwiłam, kiedy bezzębny kierowca autobusu nr 51 wyszedł ze swojej kabiny i polecił mężowi, ażeby usiadł na miejscu nieoznakowanym, to samo polecił dziewczynkom.
Wszyscy karnie posłuchali i rozsiedliśmy się.
Kiedy na jednym z kolejnych przystanków wsiadł wielki, ogolony na łyso mężczyzna z dzieckiem, i też posadził dziecko na miejscu oznakowanym a sam usiadł obok – kierowca już uwagi nie zwrócił, przez 50 minut wymienialiśmy z mężem poirytowane  spojrzenia.
Potem autobus się zapełnił, ludzie siadali jak chcieli, maseczki mieli albo nie, pod nosem albo na brodzie, bo przez telefon gadali.
Kiedy w autobusie było 5 spokojnych osób – WAŻNY PAN KIEROWCA pokazał swoją władzę, ale kiedy autobus był pełny, nawet się tym nie zainteresował.
Innym razem, a upał był wtedy niemiłosierny, też jechaliśmy autobusem do Wydziału Komunikacji, 50 min w maseczkach, bez klimatyzacji, co w moim przypadku daje mokrą maseczkę już po 10-ciu minutach.
Na jednym z przystanków, w pobliżu szkoły ponadpodstawowej – a był to pierwszy dzień szkoły, weszło chyba ośmiu ładnych, opalonych chłopaków, ubranych na galowo, na moje oko 17 – 19 lat. Żaden nie miał założonej maseczki.
Okrążyli nas, byli rozbawieni, weseli, jeden strasznie kaszlał.
Naprzeciw siedziała starsza pani, tak po siedemdziesiątce, bardzo elegancka, która od czasu do czasu naciągała na usta kołnierzyk swojej bluzki.
Kierowca zdawał się niczego nie zauważać, nie interweniował.

Niedawno prasa rozpisywała się o panu Karolaku, który nie został wpuszczony do Ikei, bo nie miał maseczki, ten zaś powołując się na Konstytucję, charakter swojej pracy nie przyjął mandatu i zapowiedział odwołanie się do sądu.
Następnego dnia przeczytałam, że pani w sklepie odmówiła obsłużenia mężczyzny bez maseczki, ten wezwał policję i pani kasjerka dostała stuzłotowy mandat.

No to do kurwy nędzy – jak to jest – maseczki obowiązują czy nie?
Ukarany ma być ten, co maseczki nie ma, czy ten, kto egzekwuje obowiązek noszenia?
To obowiązek czy nakaz, bo już naprawdę szlag mnie trafia.

Sama jestem ostrożna ponieważ rozsądek i numer pesel tak mi nakazują.
Myję i dezynfekuję ręce, zakładam rękawice jednorazowe w autobusie, w skupiskach zakładam maseczkę (również w windzie) i zachowuję dystans.
Przecież to wyraz szacunku dla sąsiadów (starszych, schorowanych, słabszych), klientów i pracowników sklepów, współtowarzyszy podróży. Nawet wtedy, kiedy dwukrotnie zmieniam mokrą maseczkę w autobusie, tłumaczę sobie, że moja maseczka chroni innych.
Mam nadzieję, że w jakiś sposób uchroni także mnie, bo inni mają moje zdrowie w głębokim poważaniu.

Już nieaktualne, ale wisiało na tablicy informacyjnej pod moim blokiem. I podnosiło niektórym ciśnienie.

Najbardziej wkurza mnie jednak to, że ci, którzy takie obowiązki (nakazy?) podpisują, sami się do nich nie stosują.
Bo są lepsi?
Mądrzejsi?
Bo są bogami? Nadludźmi?
Bo prawo wobec nich jest inne?
Bo nie muszą?
Bo ich kropelkowanie ma moc uzdrawiającą?

Oczywiście, że nie. Ale ich koronawirus jest lepszy niż mój.
Prawo jest dla motłochu a nie dla kasty ludzkich panów.

Krystyna

 

Jedna myśl na temat “Ich wirus jest lepszy niż mój…”

  1. Witaj, Krysiu.

    Moim skromnym zdaniem, jeśli nakaz noszenia maseczek został wydany, to powinien być egzekwowany – dla każdego jednakowo.
    Z zakazu powinni być zwolnieni ludzie z astmą i innymi problemami zdrowotnymi związanymi z oddychaniem.
    Jak to u nas, zawsze znajdą się tacy, którzy wiedzą lepiej.
    Prezydent nie nosi maseczki, “bo nie lubi”, nie szczepi się na grypę, “bo uważa, że nie”.
    Pan premier Morawiecki w kinie – bez maseczki, widać to na oficjalnych zdjęciach.
    Przykład idzie z góry.
    O Karolaku nie mówię nic, zawsze jego osoba budziła we mnie niechęć, a postawa, którą zaprezentował, tylko potwierdziła moje przypuszczenia.
    Nikt jednak nie ujął się za panią kasjerką, z wyjątkiem rzecznika MZ, pana Andrusiewicza, który stwierdził, że chętnie pomoże w zapłaceniu mandatu.
    Rzecz nie w kwocie mandatu, lecz w tym, że do ukarania doszło – daje to pole do popisu januszowatym klientom, którzy dzięki takiemu orzeczeniu będą mogli okazywać swoją wyższość pracownikom sklepów.
    Gdzie jest w tym wszystkim Minister Zdrowia, Prokurator Generalny, Zbigniew Ziobro ?
    Czemu nie zleci kontroli w tej sprawie ?
    Zapewne w głównej mierze zajmuje się tym, żeby nad jego domem nie latały samoloty.
    Gdy chodziło o gnębienie prof. Dariusza Dudka, wybitnego kardiochirurga, który miał pecha leczyć śp. Ojca pana Ziobry, wówczas był na pierwszym planie – teraz, cisza.

    https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,102433,23440842,rodzina-zbigniewa-ziobro-sciga-prof-dudka-od-12-lat-lekarz.html

    Kasjerka złożyła odwołanie do wyższej instancji, rozprawę wyznaczono na 16. września. Jestem ciekaw finału.
    Osobną kwestią jest aktualne działanie służby zdrowia, która gdzie tylko może, zasłania się Covidem.
    W moim miasteczku, liczącym ca 4.000 mieszkańców, stwierdzono dotychczas jeden przypadek tejże choroby.
    Pan doktor stwierdził, że nie będzie więcej odkażał ośrodka i go zamknął.
    Porady mają być udzielane telefonicznie – powodzenia przy zawałach, udarach lub innych przypadkach losowych.
    Strach chorować u nas obecnie na inną przypadłość niż Covid 19.
    Polska jest pięknym krajem, chętnie popadającym ze skrajności w skrajność, nie istnieje nic pomiędzy.

    Pozdrawiam Cię serdecznie, Krysiu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *