Każda zmiana dobra…

1Karol kiedyś był gościem.
Kiedyś miał wszystko, naprawdę wszystko.
I mieszkanie duże i piękne, i talon na samochód, i wczasy dwa razy w roku, i pieniądze.
Po przejściu na emeryturę i zgarnięciu odprawy wydawało mu się, że już do końca życia to tylko same przyjemności go czekają, bo emerytura była całkiem całkiem, no, powiedzmy nieco więcej niż średnia krajowa.
Karol pracował bowiem w ochronie i dbał o bardzo ważnych notabli na szczeblu województwa. Był przystojny, wysoki, dobrze zbudowany, zawsze uśmiechnięty i szarmancki, no to się podobał. Wszystkim, i chronionym, i ich żonom. Całe swoje zawodowe życie był pracowity, uczciwy i szkolił się gdzie tylko mógł, żeby pracować jak najlepiej.
Wszyscy go szanowali i z tego powodu nie mógł narzekać na jakikolwiek brak przychylności, wręcz odwrotnie.

Kiedy poznałam Karola był grubo po 60-tce, był już wdowcem i najchętniej zajmowanym w ciągu dnia miejscem, była ławeczka na skwerku, niedaleko sklepu z piwem. Nadal urodą wykraczał ponad przeciętność, zawsze opalony, znał zasadę nieszczęsnych skarpetek i sandałów, ale oczy już jakieś bez blasku, kolorowe t-shirty jakieś przepocone.

– A bo widzisz, co mi pozostało? Napić się i tyle.

Karolowi bowiem obcięli jakiś czas temu emeryturę. Bardzo to przeżył. Zapłacił zawałem serca, potem udarem, z którego jednak wyszedł obronną ręką. Zapłaciła i jego żona, bo jej niziutka emerytura, i jego najniższa z najniższych przeniosła ich w zupełne inne niż dotychczasowe życie. Ledwo, ledwo zdołali się opłacić, dlatego zmienili swoje piękne, pięciopokojowe mieszkanie na dwupokojowe. Nie mogli już pozwolić sobie na panią do sprzątania raz w tygodniu i wyjazdy co weekend.
Zmarła jakieś dwa lata po tym fakcie.

Karol bardzo przeżył śmierć ukochanej żony, dodatkowo zdawał sobie sprawę, jak trudno będzie mu utrzymać się ze swojej emerytury.
Jedyny syn, lekarz, już zaraz po wejściu do Unii, wyjechał do Szwecji.
Karol został sam, ze zdjęciami wnuków w portfelu (z nimi się nigdy nie rozstawał i chwalił się, pokazywał komu tylko mógł) a więc grzał tą swoją ławeczkę na skwerku, pociągając piwo, czasem wódkę, schowaną w papierowej, szarej torebce, wzbudzając litość i współczucie, szczególnie wśród damskiej części sąsiadów.

Kilka miesięcy temu dowiedział się o nowej ustawie dezubekizacyjnej.
– Dlaczego? Za co? Jakim prawem? – tylko tyle zdążył powiedzieć.

Zmarł w karetce, mimo prób reanimacji jego serce powiedziało basta…

 

Krystyna

3 myśli na temat “Każda zmiana dobra…”

  1. PiS tworzy nową rzeczywistość. Tamci ludzie, z tamtych służb są nieważni, nie ma ich – bo prezes tak chce. Generał nie był generałem, milicjant, często za narażanie życia, dziś ma najniższą emeryturę – każdy.
    Paranoja – w dzisiejszych służbach mundurowych, BOR i innych, pracują same anioły, które błędów nie popełniają ?
    Gdzie my żyjemy ?
    Za to pan Piotrowicz – przecież to nic, że prokurator z tamtych lat, ważne, że prawy i sprawiedliwy – dziś robi karierę.
    Jest, zaiste zasłużony, ponieważ jeszcze jako prokurator w Krośnie obronił księdza oskarżanego o pedofilię.
    O nominacji córki Piotrowicza na prokuratora nie wspomnę, kto ciekawy, sam doczyta.

  2. Za mojej młodości mówiło się, że “prawo nie działa wstecz”. Do niedawna w to wierzyłam. Teraz wiem, że prawo działa tak jak chcą aktualnie rządzący. Niestety Twój znajomy nie będzie jedynym, który za tę ustawę zaplaci życiem. Ukłony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *