Każdemu wolno kochać…

MOZeszliśmy z plaży, usiedliśmy jak przy ogromnym ognisku, w półkolu, na ławkach i zabieramy się do suszenia i czyszczenia stóp z piasku. Robię to bardzo dokładnie, ponieważ niejednokrotnie źle usunięty piach spomiędzy palców zepsuł mi urlop. Do atrakcji należało szukanie aptek, plastrów i leczenie pęcherzy.
Z reguły, schodząc z plaży nie ma gdzie usiąść, jest kilka ławek, które są zawsze zajęte. Plaża w Jelitkowie jest pod tym względem wyjątkowa – miejsc dostatek.

No to pucujemy małymi ręczniczkami stopy i słyszę:
– Bo wie pani, ja to wtedy miałam dobrze. Miałam dojścia do wszelkich dóbr, bo praca mi na to pozwalała – mówi jedna z dwóch pań siedzących obok nas, obie w podobnym wieku. Emerytalnym.
Wnioskuję, że mówiąca te słowa to miejscowa, mieszkanka Gdańska, a druga wczasowiczka czy kuracjuszka. Ta druga raczej słuchająca pierwszej, pierwsza wystawiła twarz do słonka i ciągnie temat.
– Teraz też mam dobrze, ja proszę pani nie narzekam. Emeryturę mam dobrą, wyremontowałam mieszkanie…
Druga z pań westchnęła tylko:
– No ja tego powiedzieć nie mogę, przemiany w latach dziewięćdziesiątych usunęły mnie na boczny tor.
– Ilu ja ludziom automat załatwiłam, wirówkę, bo kiedyś wirówka to było coś – kontynuuje pierwsza, nawet nie patrząc na rozmówczynię. Machnęła tylko ręką, ciężką od złota – na każdym palcu pierścionek, nawet na kciuku.
– No, kiedyś nie było towaru, człowiek miał pieniądze za które nic nie mógł kupić, a teraz… Szkoda gadać. Ani pracy, ani zarobków, emerytury nędzne…
Nie skończyła, bo tamta przerwała jej tymi słowy:
– Bo ja proszę pani kocham PiS. Za to co zrobili dla dzieci, za to co zrobili dla emerytów.
– A co niby takiego zrobili?
– Nareszcie dzieci mają pieniądze a emeryci podwyżki.
– Pani chyba żartuje.
– Widzę, że się nie dogadamy – powiedziała miejscowa, wstała i odeszła.

Rozmowa obu pań była znacznie dłuższa, ale nie zapamiętałam wszystkiego. Do głowy najbardziej wbiły się słowa – kocham PiS.

Rozmawiałam ostatnio ze znajomą. Powiedziałam jej, że mimo że aż mnie świerzbią palce, żeby napisać o polityce, żeby się wyżołądkować, nie robię tego ze strachu. Najnormalniej w świecie obawiam się Błaszczaka i konsekwencji krytyki polityki rządu!
A moja znajoma mnie pocieszyła, powiedziała, że mam rację i żebym jednak o polityce nie pisała.

Nosz jasny gwint! Przecież jestem z pokolenia, które dostawało ocenzurowane listy! Narzeczony napisał do mnie list z wojska a ja połowy nie odczytałam, bo była zamazana czarnym tuszem.

Co jedna zmiana to lepsza…

Krystyna

3 myśli na temat “Każdemu wolno kochać…”

  1. Nie wiem jak można nie oceniać rzeczywistości trzeźwym umysłem. Nadal dają się nabrać na hasełka PiS, a real skrzeczy! Rezydenci – lekarze 12 dzień głodują!

    Pozdrawiam Krysiu!

  2. Jeśli ktoś “kocha PiS” – cóż powiedzieć, współczuję choroby umysłowej.
    Jeśli za wzorzec ktoś stawia prezesa, ojca dyrektora, czy panią Szydlo – przykro się robi na sercu.
    Jeśli ktoś zachłystuje się programem 500 +, zapomina, że kwota ta trzy razy zostanie odebrana w opłatach lub podwyżkach.
    O patologii wydającej te pieniądze na wszystko, tylko nie na dzieci – nie wspominam.
    Nie wierzę politykom z żadnej opcji politycznej, zwykłych ludzi mają gdzieś.
    Odnoszę wrażenie, że zdrowy rozsądek i umysł trzeźwo oceniający sytuację – zanikają dziś, a pojawia się fanatyzm – u zwolenników każdej opcji politycznej.

    Pozdróweczki 🙂 .

  3. Religia i polityka na blogu to pewne kłótnie, ja też unikam tych tematów, nie ze strachu, nie chcę patrzeć jak ludzie skaczą sobie do gardeł i plują jadem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *