Kraju mój, kraju barwny…

Konstanty Ildefons Gałczyński tak kiedyś pisał:

(…)
Kraju mój, kraju barwny
pelargonii i malwy,

kraju węgla i stali,
i sosny, i konwalii,

grudka twej ziemi w ręku
świeci nawet po ciemku;

tyś mój w śniegu, w spiekocie,
tu dziad spoczął, tu ojciec;
(…)

To fragment wiersza “Ojczyzna”. Zacytowałam te słowa z pamięci, uczyłam się tego utworu na pamięć i utkwiło.
Tak jakoś.
I co z tego? Nic. Jajco. Sranie w banie.
Pan Gałczyński chyba o innym kraju pisał, bo ja, choć sentymentalna jestem, widzę go całkiem inaczej.
Widzę go jako kraj niesprawiedliwości społecznej, bandytyzmu moralnego, kraj kurew i złodziei. Dorobkiewiczów. Przypadkowych ludzi na intratnych stanowiskach, zupełnie nieprzygotowanych do powierzonych im zadań, a co za tym idzie, popełniających kardynalne błędy, błędy za które swoją krwawicą płaci biedne na maksa, szare i umordowane społeczeństwo, nigdy natomiast – winowajca…
Kraj, w którym – gdyby uciekli z niego wszyscy ci którzy chcą – pozostaliby tylko rządzący i ich doradcy. Niektórzy chcą, ale nie mogą bo za starzy, zbyt chorzy, nie mają na bilet nawet w jedną stronę. Albo nie stać ich na rozłąkę z ukochanymi, bo jednak trzeba po kolei…
Ile to już tych fal emigracyjnych było?
Stan wojenny – kto był za granicą w momencie jego ogłoszenia, miał poważny dylemat: wrócić czy zostać. Potem wycieczki w jedną stronę. Pamiętacie powracające puste autokary? Kiedy otwarto unijne granice, nastąpiła kolejna fala, była wielokrotnie wyższa niż się spodziewano. Wyjechały miliony młodych, zdolnych, wykształconych i wartościowych ludzi. Odważnych i sprytnych.
Ciągle wyjeżdżają, a pytani o powrót, najczęściej kręcą głowami – nigdy.
Dziś Onet napisał, że szykuje się kolejna… Nie uwierzycie! Szykuje się fala emigracyjna 50+!
Nie śmiejcie się, to prawda, ja sama jestem w tej grupie.
Jeden z komentujących artykuł napisał tak, cyt.:

” Jakiś czas temu „The World Factbook” zestawił wiek emerytalny mieszkańców UE po planowanych reformach z informacjami o średniej długości życia. Oto wyniki: największą część życia na emeryturze spędzi Francuz, bo aż 15 lat (emeryturę otrzyma w wieku 62 lat, statystycznie dożyje 77), Szwed popracuje do 65 roku, dożyje 78 lat i będzie pobierał emeryturę przez 13 lat. Holender, Hiszpan, Grek, Maltańczyk – spędzą po 12 lat na emeryturze. Austriak – 11, Niemiec, Anglik, Fin i Portugalczyk – 10 lat. Włoch, Duńczyk i Słowak – 9 lat. Rumun, Estończyk oraz Bułgar – 5 lat. Polak zaledwie 4 lata.Nic dodać, nic ująć!!!”

Żyjemy w kraju, w którym ten, kto chce osiągnąć cel – obieca wszystko to, czego oczekują wyborcy i nigdy tych obietnic nie dotrzymuje.
Żyjemy w kraju populistów, którzy ubierają w chyba czasem naprędce wymyślane słowa, bo nikt ich nie zna, wypowiedzi. Wypowiedzi z których wypowiadający, chyba sam się śmieje i myśli, że głupi lud to kupi.

Obiecano nam, że będzie lepiej…

Chyba wtedy, kiedy łopatą w dupę dostaniemy i kwiatki od dołu przypadnie wąchać.
Mam bezpośredni kontakt z ludźmi, różnych profesji, o różnych poglądach, o różnym wykształceniu. Większość dzieli się myślami, spostrzeżeniami, jak bardzo decyzje odgórne są chybione.
– Bo proszę pani, na chłopski rozum…

No tak, proszę pana, ale chłopskie rozumy mamy my, a nas nikt słuchać nie chce, bo jak świecznikowcy mawiają – skąd oni tam mogą wiedzieć co dla nich lepsze?
Oni mają rozumy inteligenckie! Lepsze!

I skoro wiedzą lepiej co dla podnóżków lepsze, uszczęśliwiają nas na siłę.

Coraz częściej myślę o tym, że MAM TYLKO JEDNO ŻYCIE.
Drugiej szansy nie będzie. A więc co? Spierdalać stąd. Jak najszybciej.

Nie chce mi się gadać…

Krystyna  godz. 15.10

25 myśli na temat “Kraju mój, kraju barwny…”

  1. Tym razem z innej beczki. Cóż widzę… zmieniłaś układ bloga. Też bym chciał tak samo, ale ad rem… Brakuje mi Twoich wierszy…

    1. Drogi czytelniku, zmiana blogu to efekt przejścia na nową platformę. Ty też możesz, jeśli piszesz bloga. To nie trudne.
      Co do wierszy… Cóż, umarła moja inspiracja.
      Pozdrawiam cieplutko.

  2. Mam dokładnie takie same odczucia. Zgadzam się w całej rozciągłości. Rozkład moralny , a za tym idzie kłamstwo i złodziejstwo. A najgorsze jest to że nie widzę żeby coś się zmieniało na lepsze. Dlatego cały czas indoktrynuję dzieci że ich miejsce jest w innym (zachodnim) kraju, a Polakiem może( i powinien ) być również za granicą. Ja zresztą też wyjadę tylko skończę edukację dzieci i to nie z przyczyn finansowych bo tu dzięki Bogu jest nieźle, a raczej z powodu zbyt dużego zagęszczenia homo sovietikus

  3. eee… nie wierzę że umarła… wszak piszesz jakieś teksty, a uważam że wiersze pisałaś ciekawe. jeśli nie tu to odpowiedz na priv meil: czytelnik50@o2pl co się stało, jeśli to nie tajemnica. Wena tak sobie nie umiera. Pozdrawiam

    1. Niestety, coś się rodzi, coś umiera.
      Ktoś umarł a z nim część mnie. Potrzebuję czasu by zapomnieć.
      A smutami nie chcę nikogo częstować 😉

      1. coś się rodzi… coś umiera… ale umiera tylko po to żeby zrobić miejsce dla tego co się rodzi na nowo. w moim jestestwie też coś umarło, ale jeszcze wierzę że narodzi się coś nowego. oby szybko, bo mam juz malutko czasu.

  4. Witam,

    Jestem tutaj po raz pierwszy i chciałam pogratulować Pani bloga, choć słowo “pogratulować” dziwnie brzmi w takim kontekście. Zajrzałam przez przypadek i zaczęłam przeglądać, a rzadko mnie zainteresuje coś na tyle, szczególnie w sieci. Ja mam 32 lata jestem artystką i moje odczucia co do kraju są identyczne jak Pani. Co gorsza sytuacja coraz bardziej zmusza mnie i mojego męża (mój równieśnik) do pojęcia tej najtrudniejszej decyzji o porzuceniu swojego kraju. Długo ten temat się u mnie przewijał… zawsze podświadomie się tego bałam, jak sobie poradzę w obcym miejscu, choć język znam. Jestem muzykiem więc nie jest to wszystko takie łatwe….. a może jest właśnie łatwiejsze niż tutaj w tym polskim bagnie? na pewno zajrzę tu znowu, gdyż czytają Pani wpisy poczułam “pokrewną duszę”. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!

    1. Bardzo się cieszę z odwiedzin i dziękuję za miłe słowa.
      Jesteście młodzi, wyjeżdżajcie stąd. Tu naprawdę nic dobrego nas nie czeka. Choć ja mam 52 lata a o wyjeździe nie chciałam myśleć – bo zawsze “coś” – to już zdecydowałam.
      Tu właściwie nie mam za co żyć, podczas gdy inni pławią się w luksusach za moją i Twoją krwawicę.
      To chory kraj. Nieuczciwy.
      Wszystkiego dobrego. Odzywaj się do mnie, mimi.

  5. A ja mam 40 lat. Oboje z mężem pracujemy, mamy jedno dziecko. I wiem na pewno, że nigdy z tego kraju nie wyjadę. Może dlatego, żeby nie wzrósł odsetek homo sovieticus, a może po prostu dlatego, że jest to moje miejsce na Ziemi. Nie chce mi się słuchać wszystkich mądral, którzy uważają, że wszędzie indziej jest lepiej. To ja się pytam, kto ma zmieniać naszą rzeczywistość na lepszą, jak wszyscy niezadowoleni zamiast walczyć zabiorą się z tego kraju. ciekawe, czy o to dla was walczyli wasi dziadkowie. I czy oni tez podjęliśmy taką decyzję?!

    1. Mario, ja już straciłam nadzieję! Mam 52 lata i żadnych widoków na zmiany, a życie chyli się ku końcowi.
      Ja walczę od trzydziestu lat, ale z wiatrakami. Kapituluję.
      Pozdrawiam cieplutko.

      1. Ja to zrobilem prawie 25 lat temu i raczej nie zaluje. Jestem o kilkanascie lat starszy od Ciebie. Pisze “raczej” bo nie chce nikomu niczego sugerowac. Nasz wyjazd byl podyktowany checia zapewnienia lepszej przyszlosci dzieciom i ten cel udalo nam sie osiagnac. Wszystkie maja niezle wyksztalcenie i sa poniekad “ustawione”. Ja bylem daleko po 40-tce i balem sie ze bede mial problemy ze znalezieniem pracy – to sie na szczescie nie sprawdzilo, dzis oboje z zona zyjemy spokojniutko – emerytura nie starcza na wielkie wyskoki, ale pozwala zyc dosc przyzwoicie i spokojnie w naszej malutkiej miescinie gdzie “inni przyjezdzaja na urlop” . Uwazam jednak ze mielismy odrobine szczescia, mam sporo znajomych, dobrych fachowcow i pracowitych ludzi ktorych zycie nie oszczedzalo. Jest oczywiscie dobrze rozwiniety system opieki socjalnej i nikt nie musi spac pod mostem, ani przymierac glodem, rozczarowanie jednak jest silne.
        Pozdrawiam i zycze wiele szczescia.

        1. Mogłam wyjechać mając 18 lat. Do Kanady (opisałam to w jednym z postów – również poleconego przez Onet) ale nie chciałam.
          Teraz nie powiem, obawiam się, ale nie mam wyjścia. Napisz do mnie na priv krystynka65@op.pl

          1. Witam. Jestem tutaj na blogu pierwszy raz. Ja wyjechalem z Pl 8 lat temu. Przebywam na terenie Niemiec . Pracuje i jestem zadowolony. Polska to chory kraj. Mam 52 lata i to co sie stalo z Polska , to wola o pomste. Pozdrawiam. Ryszard.

          2. I dobrze zrobiłeś, tu wszystko chyli się ku upadkowi. Sama mam ochotę stąd prysnąć…
            Pozdrawiam.

  6. Spierdalaj kobieto, spierdalaj! Ja wyjechałam 4 lata temu do Holandii i nie żałuję. Jestem niewiele młodsza od Ciebie i szczęśliwa, że nie będę musiała na starość czekać w kolejce do lekarza, tylko się umówię na konkretną godzinę, a do sklepu pojadę sobie 3-kołowym elektrycznym skuterkiem z koszem na zakupy. I nie zabiję się na krawężniku.

    1. To ja ci Bogna powiem, nie ciesz sie tak bardzo, bo nie zdazysz tym wozeczkiem pojezdzic. W Holandii nie lubia chorych i starych, takim ludziom daje sie zastrzyk i usypia jak psa. Poki jestes produktywna pozwola ci zyc w spoleczenstwie, sprobuj tylko zachorowac albo wpasc w depresje. W Polsce poki co dzialaja jeszcze jakies normy etyczne i moralne, w Holandii nie ma zadnych. Najgorszy moim zdaniem kraj do zycia.

      1. Mika, o jakich normach etycznych i moralnych mówimy?
        Nie ma na leczenie mukowiscydozy, nie ma na raka, nie ma na starszych powyżej 70-tkę, chorzy nie wykupują leków bo ich nie stać… Nie ma przeszczepów bo ktoś tam, kiedyś tam coś powiedział. Nie ma na stomatologów – a potem alarmy, że społeczeństwo w stu niemal %-ach ma próchnicę, wiedząc, że leczenie jednego zęba kosztuje kilkaset złotych!
        Nie ma praktycznie na nic.
        Nie wiem, Miko, doprawdy nie wiem, co cholera jest lepsze. Może ta eutanazja…

      2. Mika,
        z twojego posta wynika ze, Holandia to kraj bezlitosnych mordercow, skad takie wnioski? Uwazasz, ze tak sobie lekarze, pielegniarki wbijaja smiercionosne strzykawki w ciala bezwolnych staruszkow, inwalidow?
        Zaniemowilam z wrazenia.
        Normy moralne i etyczne w Polsce? Pani Krystyna wymienila czesc argumentow, ja ze swojej strony opisze co zrobili polscy lekarze z moja babcia. Zle sie czula, trafila wiec o wlasnych silach do szpitala, poniewaz z roznych wzgledow nie moglam jej wczesniej odwiedzic, trafilam do niej dopiero po dwoch tygodniach – z trudem rozmawiala, byla jakby nieprzytomna. Odebralam ja natychmiast i ponad dobry miesiac musiala o nia dbac by wrocila do jakiego takiego stanu. Co sie okazalo? Polska sluzba zdrowia bardzo chetnie serwuje starszym ludziom w szpitalach srodki uspakajajace, zeby im nie marudzili, nie nudzili i nie zawracali glowy. A te srodki nie tylko otepiaja, odbieraja apetyt, pielegniarek nie interesuje czy taka schorowana staruszka zjadla czy nie – pora posilku minela, sprzatnac talerze, dac kolejna garsc lekow i spokoj. Czasem wieczny.
        To na tyle o polskiej etyce i normach moralnych.
        Lesna Gora to serial, niech pani przestanie to ogladac a przejdzie sie po prawdziwym szpitalu, moze maly wolontariat w hospicjum? Tez otworzy oczy na to co sie kryje pod przykrywka snu o Polsce serwowanego obficie przez media.

  7. Witam Pani Krystyno
    Dziś natknęłam się na Pani post w związku z zacytowanym wierszem Gałczyńskiego na fb.
    Jestem z przyszłości 😀
    Naprawdę 😀
    Pisze do Pani w dniu 20.10.2018. Jest dziś sobota. Jutro wybory do samorządów. I w związku z tym pojawił się post koleżanki.
    Przeczytałam Pani wypowiedź z roku 1012
    I tu panią zacytuję .
    “…I co z tego? Nic. Jajco. Sranie w banie…”
    Ktoś coś próbuje zmienić ale jeszcze większy bajzel się robi.
    Co do Holandii…racja. Eutanazja jest tu normalnym zjawiskiem, to samo dotyczy narkotyków i jeszcze wielu innych rzeczy. Co do mnie…należę do tej fali emigracyjnej +50, w którą Pani nie wierzyła w 2012.
    Nie wyjechałam na stałe ale musiałam wyjechać pracować, bo byłam za stara na pracę w PL a za młoda, żeby przejść na emeryturę. Powinnam właściwie być na rencie, ale niestety musiałabym z głową pod pachą do ZUSu przyjść i to tez nie byłoby pewne. No bo skoro z głową pod pachą przyszłam to i pracować tak mogę.
    Ale już nie chcę na rentę…za trzy miesiące przechodzę na emeryturę.
    Moja emerytura będzie akurat na leki starczała…na resztę, dopóki mogę dorabiać będę w Niemczech.
    Mamy 2018 rok….
    Pozdrawiam Joanna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *