Christina, warum?

Powoli, powoli, ale wracam na bloga. Z ogromną pomocą syna i jego mobilizującą zachętą mam nowy, choć robię wszystko, żeby był jak najbardziej podobny do starego, którego bez dwóch zdań lubiłam.
Czytelników tym bardziej.

Zwlekałam, zwlekałam, bo obiecałam sobie i Czytelnikom, że politykę będę omijać bardzo szerokim kołem, ale nie da się. No nie da!

Trzeba ruszyć ten temat, bo przecież tym się niestety żyje. Codzienny słowotok skłóconych ze wszystkimi i wszystkim polityków, nie kończące się dyskusje przemądrzałych przypałów podnoszą ciśnienie do niebezpiecznych wartości.

Coraz częściej uświadamiam sobie, jak wielu spośród naszych reprezentantów jest zwyczajnie niespełna rozumu, psychicznie rozchwianych czy zwyczajnie głupich. Wielu nigdy nie potrafi spojrzeć w oczy rozmówcy (Jackowski, Pięta).

Jest mi smutno.
Ostatnie dyskusje (o wywołanym przez mocno nie trafioną ustawę konflikcie z Tel Awiwem) utwierdzają mnie w tym, że kondycja psychiczna rządu i parlamentarzystów jest mocno nadszarpnięta.
Pomysł byleJakiego, by za sformułowanie “polskie obozy śmierci” sadzać niemal na krześle elektrycznym, i to cały świat – powinien śmieszyć, niestety jest tragiczną wtopą. Nikt nie przewidział konsekwencji, ponieważ ludzi trzeźwo myślących wśród rządzących po prostu brak.

Patrzę, słucham i analizuję. Drogą dedukcji, eliminacji i skojarzeń widzę tylko jedno – chęć zemsty i pokazania, że będzie tak jak JA chcę.
Wbrew prawu, logice, zdrowemu rozsądkowi, wbrew autorytetom – kraj został przeorany.
Jak mam teraz rozmawiać z moimi przyjaciółmi Niemcami?
Jak im tłumaczyć co się u nas dzieje i dlaczego tak długo nie było reakcji na odradzający się nazizm, który świętuje urodziny Hitlera?
Co mam opowiedzieć na pytanie: – Christina warum???

Opuszczę głowę, rozłożę ręce i spłonę ze wstydu.

Krystyna

5 myśli na temat “Christina, warum?”

  1. Jeśli Twoi niemieccy przyjaciele są mądrzy i znają Cię dobrze, to nie będą Cię oceniać przez pryzmat tego, co dzieje się dzisiaj w polskiej polityce.

      1. Oj ironia i to gorzka! Miejmy nadzieję, że to, co się teraz dzieje nie potrwa zbyt długo. Tyle tylko, że skoro w ciągu dwóch lat rządów nasi “wybrańcy” potrafili tak namieszać, to na co sobie jeszcze pozwolą do końca kadencji?

  2. W ostatnią sobotę podejmowałam na przyjęciu imieninowym sześcioro przyjaciół. Znamy się od zawsze. Imprezy na ogół bywały gwarne, zabawne, śmieszne. Zazwyczaj gadało sie o d… ciotki Maryni i to było wspaniałe!

    Jednak sobotnia nasiadówka po prostu zwaliła mnie (i męża też) z nóg. Teraz wydaje nam się, że to był jakiś armagedon. Coś absolutnie niespodziewanego, zaskakującego. Nie pomogło pyszne jedzenie i rzeka wytrawnego wina. Bo choć z zasady na takich imprezach nie rozmawiamy o polityce i na ogół nie poruszamy drażliwych tematów – teraz było inaczej.

    Każdy zaczęty temat nieuchronnie prowadził do konfliktu i pyskówki. Z jednych wyłaził antysemityzm, z innych antyklerykalizm, opcja antyniemiecka, antyukraińska, antyarabska. Problemem jest polski parlament, służba zdrowia, opieka nad starymi rodzicami, niechęć do wegetarian i bezglutenowców. Co i rusz zdanie: ty się nie odzywaj, ty nic nie wiesz! Nie masz pojęcia o historii! O żołnierzach wyklętych i Brygadzie Świętokrzyskiej. O tym, co się dzieje z pieniędzmi zbieranymi na tacę w kościele. I tak dalej. I tak wciąż. Uff!

    Mam nadzieję, że to tylko tak działa napięcie wszędzie widoczne w Polsce, że to minie. Nie chcę stracić przyjaciół, choć odrobinę musiałam o nich zmienić zdanie.
    Na szczęście nikt się nie obraził, nikt nie wyszedł i mimo wszystko śmialiśmy się od czasu do czasu, zwłaszcza przy tematach związanych z d… ciotki Maryni 🙂

    Umówiliśmy się już wszyscy na następne spotkanie w kwietniu, na imieniny męża. Więc w sumie może nie było aż tak źle. Jednak jako gospodyni czułam się koszmarnie. I nie nagadałam się z gośćmi wcale. Nic a nic.

    Pozdrawiam serdecznie, podczytuję po cichu 🙂

    1. Hajduczku, uświadomiłaś mi, że faktycznie, spotkania, nawet rodzinne, są coraz rzadsze. I chyba już wiem dlaczego!
      Masz rację, kłócimy się nawet z najwierniejszymi przyjaciółmi, bo zawsze znajdzie się coś, co nas różni. Mimo wszelkich starań i tolerancji – są zadry. To smutne.
      Bardzo się cieszę, że Cię tu widzę!
      Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *