Krwiopijca…

Ostatnie 10 sekund przed śmiercią. Niech się cieszy, że mu nóżek i skrzydełek po kolei nie wyrywałam, tylko zrobiłam to humanitarnie.

Jest po dwudziestej drugiej, w domu pachnie świeżo upieczonym jabłecznikiem, mam śliczną cieniowaną włóczkę i próbuję z niej zrobić czapkę – kapelusik.
Mija półtorej godziny robótek i jednak trzeba spać.
W wyrku jeszcze zabawa komórką, a jakże, nabijam punkty w pasjansie. Ponieważ jedynym źródłem światła jest ekran komórki, z daleka słyszę bzzzzzzz…
Cierpliwa jestem, czekam aż franca gdzieś sobie siądzie, ale nie, lata i bzyczy między moimi oczami a ekranem telefonu. Siada z wrednym bzyczeniem koło ucha, walę więc z liścia, mało nowych, progresywnych bryli nie łamię i głuchnę na kilka minut.
Przeżył.
Włączam latarkę w komórce i jasnym snopem szukam go na ścianach pokoju. Gdyby mnie ktoś zobaczył w takiej sytuacji – miałby niezły ubaw, łażę jak nawiedzony inspektor Gadżet z kreskówki i tropię komara.
Niestety nie znajduję. Kładę się więc, rozwalam w łóżku, bo ja normalnie spać nie umiem, tyłek na wierzchu a ręce zwisają po bokach. Już, już zasypiam a tu z daleka słyszę bzzzzz…
Bzzzzzz…
Nie ruszam się, może odleci. Za chwilę czuję, że fuck you u prawej ręki swędzi i puchnie w zgięciu. Potem swędzi przedramię. Nie ma rady, albo przykryję się po uszy i utonę we własnym pocie, albo muszę wstać i go ukatrupić.
Wbrew miłości do stworzeń wszelkich, dużych i małych – wybieram to drugie. Ukatrupić znaczy.
Zapalam wszystkie światła i łażę jak somnambulik. Szukam małego komara w dużym pokoju – śmieszne, nie? Wiem, wiem, też tak macie. Niestety nie znalazłam. Pogasiłam światła i znów się położyłam, ale wiadomo – bzzzzz nie znikło. W pewnym momencie słyszę bzyczenie bardzo blisko, w okolicach twarzy i już nie eksperymentuję, że może wyparował, tylko kiedy nastała cisza włączyłam latarkę w komórce i znów jak ten Gadżet…
Raz mając komara w pokoju pomyślałam, że teraz ja dam mu spokój, napije się do syta tej mojej słodkiej krwi i potem on da spokój mnie.  Jakże się myliłam! Napił się raz, potem drugi i trzeci, na czwarty i kolejne nie czekałam, tylko udało mi się rozgnieść krwiopijcę na białej piżamie. No.
Aha, no to szukam go. Jest! Na ścianie tuż przy mojej głowie. Co robię pierwsze?
Nie, nie, nie łapię za lacia tylko za komórkę i zdjęcie robię, naprawdę. Lać zaraz potem.
Zabiłam gada i wcale mi z tego powodu nie było żal, drodzy miłośnicy zwierząt.

I tyle z niego zostało. Drugi zginął w podobnych okolicznościach i pozie, oszczędzę więc szczegółów.

Niewiele człowiekowi do szczęścia potrzeba, wystarczy jednemu, malutkiemu komarkowi zrobić kuku.
Kładę się, po swojemu oczywiście jak samolot, z porozrzucanymi częściami niezamiennymi, niczym tupolew w ruskim hangarze. Kołderka między nogi, na dziobie błogi uśmiech – jest pierwsza w nocy i mogę spać. Już, już Morfeusz przywołuje mnie palcem, podaje mi rękę, taką piękną i wypielęgnowaną, widzę jego przystojną twarz, wyciągam rękę do niego i…
Bzzzz. Bzzzzz. Bzzzzzzzzzzzzzzz.
Nie chcielibyście słyszeć tego, co wyszło z mojej krtani. Znów – albo się przykryć razem z oczami, albo wstać i szukać.
Odezwał się we mnie zew mordu. Przy okazji dostało się bogu ducha winnemu pająkowi, ale po co pcha mi się do oczu jak mendę komara tropię? Hę?
Bzzzzzzzzzzzzzz…
O drugiej miałam wreszcie spokój z komarami.
O trzeciej rozpętała się burza z piorunami, a na tarasie miałam rozwieszone pranie.
Teraz piję trzecią kawę i nawet jabłecznik nie podchodzi tak, jak powinien.

Krystyna

8 myśli na temat “Krwiopijca…”

  1. Cześć, Krysiu 🙂 .
    Doskonale Cię rozumiem, ile nocy zarwałem przez komary…
    Wszystko zniosę, hałas rozkrzyczanych, nocnych biesiadników, śpiewających pieśni wszelakie, tiry pędzące tak, jak gdyby nie istniało ograniczenie prędkości i ładowności, ale komary, to mój najzacieklejszy wróg.
    Potem, rano, chodzę jak sowa i marzę o spaniu, a gdy nadchodzi wreszcie noc, to słychać po udaniu się na spoczynek – bzzz.

    Łączę się w nocnym tropieniu tych gadów przebrzydłych, nocnych odrzutowców, atakujących nas siłą ognia, przy której kapitulujemy.
    Pozdróweczki 🙂 .

    1. Szczerze mówiąc, śpiewaków podbalkonowych i głośnych sąsiadów nienawidzę tak samo jak komarów. Tyle, że przy tych pierwszych wystarczy na 112 zadzwonić, z komarami jest walka na śmierć i życie…
      Pozdrawiam deszczowo.

  2. Ciekawe czemu mówi się: krwiopijcze komary… wszak to nie komary a komarzyce (samice) przejawiają skłonności krwiolubne…
    To po pierwsze primo, a po drugie primo o(‘_’)o szacun dla babsko-komarowej wytrwałości, żeby tak grasować na wysokości 15-go piętra…

    1. Cóż, trudno mi zaprzeczyć, że to komarzyce są większymi wredotami, ale nigdy nigdzie nie przeczytałam, że komar-man nie bzyczy.
      A moje piętnaste piętro daleko Pawełku, daleko… Tu komarze babsko nie miało nie miało za wysoko.

  3. Ależ moja kochana Jo, ja nie mam ŻADNYCH WYRZUTÓW SUMIENIA! Wykatrupiłabym wszystkie komary na świecie, bo z nich nic nie ma, żadnego pożytku, a wspomnienia nocnych polowań budzą żądzę mordowania.
    No i nie na każde okno da się siatkę założyć, tu mam rolety zewnętrzne i wydawało mi się, że przez otworki 0,5 x 0,5 cm mendy nie wfruną. Cóż, potrafią i to.
    Śni mi się duże latte… Jeszcze 2 miechy.

    1. Rozumiem doskonale Twoja determinację w tępieniu komarzych samiczek. Też tak robię, jak mi się jakaś w sypialni zaplącze. Bo to-to spać nie da na pewno! Bzzzz brzmi okropnie, gdy zasypiasz.

      Z jednym tylko zgodzić się nie mogę. Mają i komary swój cel istnienia i swoją przydatność. Są bowiem ulubionym pokarmem wszelkich ptaków owadożernych – jaskółek, jerzyków, sikorek. Oraz – co wydaje mi się szczególnie ważne – nietoperzy, które są pod ochroną, bo nie ma ich zbyt wiele. Co by jadły, gdyby po świecie nie latały komary?

      Pozdrawiam najgoręcej!

      1. Biję się Hajduczku w piersi – masz rację! Jako pokarm dla jaskółek i nietoperzy – komary sprawdzają się idealnie! A więc życzę im jak najlepszego apetytu!!! Tylko czemu te komarzyce lubią krew???
        Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *