Morze, nasze morze, będziem ciebie…

Czekasz i czekasz, aż wreszcie nadchodzi ten dzień.
Dzień urlopu.
Osiem godzin jazdy i voilà – jesteśmy nad morzem, w Rowach. Po zjeździe z A1 czekała nas jazda niewielkimi miejscowościami i drogami z kocimi łbami, co skomentował syn: jedziecie do Rowów, nazwa zobowiązuje, proszę was…

Średnia prędkości – 160 km/h. Bywało więcej… Ale nie ja prowadziłam.

Droga dobra, prędkościomierz wariował, tylko jedna, krótka przerwa. Po ośmiu godzinach zameldowaliśmy się na miejscu.
Podróż trochę sentymentalna, bo powrót w to samo miejsce, do tego samego pensjonatu, po dziewiętnastu latach. Rowy się zmieniły, wypiękniały, rozwinęły, ale są miejsca które pamiętam, żywcem wyjęte z czasów słusznie minionych. Odezwał się sentyment.

Przywitanie z morzem nastąpiło niemal natychmiast po zajęciu pokoju, i od razu przykra niespodzianka: jakaś jednostka pływająca zanieczyściła morze parafiną. Zakaz kąpieli do odwołania. Wrrr!
Swoją drogą wyrzucone na brzeg parafinowe dzieła robią wrażenie.

Morze wyrzuca różne różne rzeczy, rośliny jakieś też. Ładne toto.

Tak więc spacer mokrą plażą zaliczony. Słuszne porcje dorsza z frytami – zaliczone.
Teraz czekam na upały.
Zastanawiam się jednak nad fenomenem naszego Bałtyku – woda w nim jest zimna, średnio czysta, z glonami i parzącymi meduzami, niepoważnymi parawanami, słoneczna pogoda jest loterią, ponadprzeciętna drożyzna – a jednak, latem kto żyw, rusza nad to morze… Co w nim jest?

Krystyna

5 myśli na temat “Morze, nasze morze, będziem ciebie…”

  1. Miłego odpoczynku, ładnej pogody i fajnej atmosfery :). Należy się Wam porządny relaks. Pozdróweczki :).

  2. Nie byłam nad morzem ponad 30 lat. Może pojadę za jakieś dwa lata, bo złożyłam wniosek do sanatorium (ze wskazaniem przez lekarza nad morze). Przyjemnego wypoczynku.

    1. Mnie ostatnio udało się być nad morzem przez 4 lata z rzędu. Raz tylko na weekend, ale byłam. Kocham morze.
      Również czekam na sanatorium ze wskazaniem nad morze, ale muszę Ci Margo powiedzieć, że jeszcze nie spotkałam się z tym, żeby ktoś pojechał tam, gdzie zalecił lekarz… Ci, którzy mają skierowanie nad morze z reguły jadą w góry, nieważne, że z nadciśnieniem. Ot, taka złośliwość ZUS-u? NFZ-tu?
      Niemniej życzę Ci z całego serca morza, tu się naprawdę ładuje akumulatory.

  3. Kochana, CO W NIM JEST? Ta właśnie ta cudowna, piaszczysta plaża!
    Wybieram się nad Bałtyk w przyszły weekend, tylko na sobotę i niedzielę. Bradzo proszę o pogodę spacerową, upały kąpielowe i plażowe nie są niezbędne 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *