Nie ma mocnych…

Nie ma mocnych, nic nie przebije tematu koronawirusa i śmiać mi się chce, kiedy słyszę, że to już królowa Saba przepowiedziała zarazę w dwudziestym pierwszym wieku.
Tak, Jan Brzechwa też tych sto lat temu:

Spotkał katar Katarzynę –
A – psik!
Katarzyna pod pierzynę –
A – psik!

Sprowadzono wnet doktora –
A – psik!
„Pani jest na katar chora”. –
A – psik!

Terpentyną grzbiet jej natarł –
A – psik!
A po chwili sam miał katar –
A – psik!

Poszedł doktor do rejenta –
A – psik!
A to właśnie były święta –
A – psik!

Stoi flaków pełna micha –
A – psik!
A już rejent w michę kicha –
A – psik!

Od rejenta poszło dalej –
A – psik!
Bo się goście pokichali –
A – psik!

Od tych gości ich znów goście –
A – psik!
Że dudniło jak na moście –
A – psik!

Przed godziną jedenastą –
A – psik!
Już kichało całe miasto –
A – psik!

Aż zabrakło terpentyny –
A – psik!
Z winy jednej Katarzyny –
A – psik!
*********

Byłabym nienormalna, gdybym powiedziała, że się nie boję.
Poprzednim razem taki stan lękowy wystąpił u mnie, kiedy ogłosili stan wojenny w grudniu osiemdziesiątego pierwszego.
W tygodniu, w którym ogłoszono zawieszenie zajęć w szkołach, przedszkolach i żłobkach czułam, że na tym nie koniec, że zamknięcie placówek musi się przedłużyć. Dotknęło mnie to osobiście, ponieważ w przedszkolu właśnie pracuję. Wracając do domu pomyślałam, że mam w lodówce włoską kapustę, w sklepie kupię ryż i na pocieszenie zrobię domownikom gołąbki.
Wchodzę do pierwszego dużego marketu – a tu na całej długości półek pustki…
Brak ryżu, kaszy, resztki makaronów, resztki mąki. Puste lodówki, gdzie do tej pory było mięso. Tam zostały jedynie nogi królika i pudełka z sushi. To samo było w następnym sklepie i następnego dnia w innym.
I wtedy przypomniał mi się stan wojenny, okropny czas i braki żywności, papieru toaletowego, podpasek, rajstop. Nigdy więcej nie chciałabym czegoś takiego kolejny raz przeżywać a tu surprise!
Apteki oblężone a ja nie do końca byłam świadoma, co należy mieć w zapasie. Kupiłam żel antybakteryjny do rąk, który ciut wcześniej kosztował 3,50 a teraz 12,99.
Chciałam maseczki jednorazowe i rękawice nitrylowe, bo na lateks mam uczulenie, ale nie było. Kupiłam je kilka dni później, kiedy największa głupawka minęła, ale już w zawrotnych cenach – rękawiczki jednorazowe 100 szt. kosztowały 70 zł., a 5 szt. maseczek jednorazowych, hermetycznie zamkniętych – 40 zł., czyli jedna sztuka 8 zł. Uważam to za rozbój w biały dzień, takich maseczek trzeba by mieć w domu kilkadziesiąt, jak nie więcej.
W innej aptece maseczki kosztowały 7 zł. za sztukę, pani zapytała mnie ile sobie życzę a ja widzę, jak innemu klientowi pani odlicza 10 maseczek i kładzie bez opakowania na podkładce, na której z reguły kładzie się pieniądze. Podziękowałam.
No to siedzimy w domu, synowie z nami – bo też mają na razie urlopy i słuchamy wiadomości w tv.
Odwalający największą, najcięższą i najbardziej odpowiedzialną robotę minister zdrowia Szumowski mam wrażenie, że nie ma czasu spać. Szacunek dla niego, ale kiedy widzę jak w jego cieple grzeją dupy prezydent i premier – rośnie mi ciśnienie.
Dzień w dzień, dzień w dzień pokazują swoje fałszywe facjaty i pieprzą o tym, jak jest wspaniale, jak wszystkie narody świata biorą z nas przykład. I że mamy z domów nie wychodzić.
Jakże zgłupiałam słysząc z ust prezesa NBP Glapińskiego, że fizycznych pieniędzy mamy nieprzebrane ilości!
Hip hip hurrra!

Dziś pojawił się w eterze nasz klejnot narodowy, choć myślałam, że do końca pandemii schował się w jakimś sejfie i stwierdził, że do kościoła można chodzić, jeśli się zachowa odpowiednie środki ostrożności. No pewnie, jak się do kościółka jedzie kilkoma limuzynami z tabunem ochroniarzy, którzy stworzą mu te odpowiednie środki ostrożności – to jasna sprawa! Ale czy cholerny egoista pomyślał o swojej ochronie, że to ich naraża a przez to ich rodziny? No nie, bo on widzi tylko czubek własnego nosa.
O, i jeszcze, że nie widzi przesłanek, żeby wybory przesunąć.
No pewnie, zaraza rozszerza się, placówki oświatowe i żłobki zamknięte,  rodzice siedzą z dziećmi w domach przejmując obowiązki szkół, przedszkoli i żłobków a przy okazji nie zarabiają, pozamykana część sklepów, pozmieniane godziny handlu, kasy zaopatrzone w szyby oddzielające od klientów, drożyzna (co tam, olej tanieje – ale czy ktoś to widział?), apteki wydające leki z okienka w drzwiach, w piekarniach, cukierniach, garmażerkach jedna osoba wewnątrz a reszta rozproszona na zewnątrz, byle nie stać obok siebie, zamknięte restauracje i bary, kina, teatry, place zabaw i obiekty sportowe, przesuwane i odwoływane ważne rozgrywki sportowe, cztery tysiące ludzi na kwarantannach, pięciu zmarło – a ten hitlerek nie widzi w tym nic nadzwyczajnego???
Widzi, ale nic go to nie obchodzi, bo jest tak żądny władzy, że zrobi wszystko, by wyszło na jego. Przecież on dobrze wie, że i tak wybory w tym czasie się nie odbędą, bo nie mogą się odbyć. Ale show must go on, tylko po co?
On jest opętany a tym samym cholernie niebezpieczny.

I jak zwykle, ta polska solidarność. Pomoc w zakupach dla starszych czy wyprowadzaniu psów, to współczucie tym, co na granicach po kilkadziesiąt godzin stali, objawiające się tym, że skrzyknąwszy się na fb naznosili wody, skrzynek owoców i kanapek.

A już na łopatki rozłożył mnie apel policji, żeby przestępcy również zrobili sobie kwarantannę od pracy, i że jak już się ten naprawdę trudny czas skończy, to policja sama ich o tym poinformuje, na co dali słowo.
Nie wiem czy przestępcy posłuchali, ale już słyszałam, że wchodzą do mieszkań w celu zmierzenia temperatury mieszkańcom, czy wydezynfekowania mieszkań i pędzlują co się da.

Smutno mi, choć wiosna nadeszła…

 

Krystyna

Jedna myśl na temat “Nie ma mocnych…”

  1. Witaj, Krysiu.
    Cieszę się z nowego wpisu, choć na tak ciężki temat.
    Kiedy widzę w markecie ludzi, którzy wykupują dosłownie wszystko co się da, zastanawiam się, co się stanie z pełnymi koszami jedzenia. Idę o zakład, że przynajmniej 1/3 tychże w niedługim czasie wyląduje na śmietniku.
    A wielkopowierzchniówki tylko zacierają ręce, podnoszą ceny i śmieją się z ludzkiej głupoty.
    Czy normalni ludzie nie korzystają z internetu, nie wiedzą, że środki czystości, wszelką chemię, czy nawet ten osławiony papier toaletowy – wszystko w normalnych cenach – można spokojnie kupić, a kurier przywiezie do domu ?
    Jak ktoś zada sobie odrobinę trudu, to znajdzie, nie trzeba urządzać wyścigów do wózka sklepowego.
    A wybory ? Mam takie wrażenie, że koronawirus spadł naszemu prezydentowi dosłownie z nieba.
    Teraz nie musi robić praktycznie nic, z wyjątkiem opowiadania w swojej telewizyjnej tubie, jak to się martwi o swoich rodaków. Zero merytorycznej kampanii, bo koronawirus.
    Wybory nie zostaną przesunięte, bo prezes tak powiedział. I kropka.
    Pomijam fakt, że przynajmniej ja nie mam kandydata, na którego z czystym sumieniem oddam głos.
    Całe ich grono, wraz z obecnym prezydentem, naprzemiennie mnie bawi i przeraża swoim brakiem wiedzy.
    Będzie jak zawsze – wybór mniejszego zła, ale to nic nie zmieni, niestety.

    Pozdrawiam, niedzielnie 🙂

Pozostaw odpowiedź Jarząbek na mnie wołają Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *