Nie wracaj tu…

Odkąd pamiętam, Ola zawsze była jakaś dziwna.
Kiedy my fascynowałyśmy się Siesicką i Snopkiewiczową – ona przeglądała magazyny wędkarskie, kiedy my gadałyśmy o neonowych, ściągaczowych bluzeczkach, które docierały do nas z NRD, ona chwaliła się nową piłką do nogi, którą przysłał jej wujek z Teksasu. My spódniczki bananowe i pierwsze, nieśmiałe obcasy, a ona gacie i getry w biało-niebieskie, poprzeczne pasy.
My na przerwach w gumę skakałyśmy, a ona zawsze z chłopakami goniła.
Z nikim się nie przyjaźniła, rzadko kiedy wychodziła po szkole na podwórko i zawsze miała wymówkę, że musi brata w domu pilnować.
Czasem prosiła mnie o lekturę, czasem o kropelkę atramentu, kiedy jej w piórze zabrakło, bo my wtedy mieliśmy pierwsze pióra wieczne, z gumką, która pompowała atrament.
Po skończeniu podstawówki nasze drogi się porozjeżdżały, kontakty również.

Słyszałam tylko od znajomych, że po kilku latach, Ola wraz z rodzicami wyjechała gdzieś za granicę na stałe.
No i minęło kilka dziesiątek lat.

Robiłam zakupy w pobliskim markecie i zauważyłam, że przygląda mi się jakiś facet. Grzebałam w pamięci jak kura w ziemi, otwierałam wszystkie szufladki i nic. Czarna dziura. Pomyślałam, że może chce mnie ekhm, poderwać, ale patrzy na mnie inaczej, jakby chciał powiedzieć – no, nie poznajesz?
No kurna, nie!
Widziałam, że dyga w moją stronę, starałam się nie uciec z zawstydzenia.
– Krysia? – zapytał.
– No – odpowiedziałam trochę głupkowato.
On się uśmiechnął i stwierdził, że pewnie go nie poznałam.
Nosz na wszystkie pijawki świata, nie poznałam. Przecież taki przystojniak, szpakowaty, o nienagannej sylwetce, powinien mi zapaść w pamięć i to solidnie.
– Olek – wyciągnął do mnie rękę.
Olek? Olek? Z Olków to tylko Kwaśniewskiego jarzyłam. O, i Halla, i Bardiniego, ale ten już dawno w niebie.
Wzruszyłam ramionami i zakręciłam głową na znak, że bardzo mi przykro, ale nie wiem, z kim mam przyjemność.
On wybuchnął śmiechem, utwierdził w przekonaniu, że znamy się, i to nie z widzenia, zaprosił na kawę w galerii. Dobrze, że w galerii, bo może jakby gdzieś dalej, to by mnie zaciukał w ciemnościach, ale i tak miałam opory.
– Podstawówka, pamiętasz Olę?
Pamiętałam Olę, ale nijak mi do niego nie pasowała.
– To ja.
Gdyby nie to, że wziął mnie pod ramię i zaprowadził do stolika – chyba bym się przewróciła. Posadził na stołku i przyniósł dwie kawy, a ja dalej ani słowa z siebie nie umiałam wydusić. Patrzyłam tylko na niego jak cielę. Widziałam, że miał ochotę parsknąć gromkim śmiechem na mój głupkowaty wyraz twarzy, ale powstrzymał się kulturnie.
Poczekał, aż wreszcie łyknę powietrza i odetkam się.
Nie wiedziałam co powiedzieć, jak się zachować, ale skoro on(ona?) sam(a) mnie zaczepił(a), to chyba ma do tego dystans.
– Jak to? – to był jedyny bełkot, jaki wydukałam.
Olek zaczął opowiadać, jak od samego dzieciństwa nie czuł się dobrze w skórze dziewczynki.
– To akurat pamiętam – powiedziałam – zamiast z dziewczynami wolałeś zawsze chłopaków. W piłkę grałeś, na ryby chodziliście na Ształwajery…
– Do szkoły też poszedłem za mechanika samochodowego się uczyć, choć był problem, bo nie chcieli dziewczynki przyjąć.
Próbował, będąc jeszcze w Polsce, rozpocząć procedurę zmiany płci, miał oparcie w rodzicach i bracie, ale Polska robiła wszystko, żeby mu to zohydzić, wybić z głowy. Wtedy rodzice zdecydowali się wyjechać, mieli rodzinę w Stanach, a mnie przed oczami stanęła Anna Grodzka.
– To nigdy nie był kraj dla zwykłych ludzi – powiedziałam – tu tylko procedury i elity mają rację bytu.
Smutnawo przytaknął, ale zaraz przyznał, że rozważa możliwość powrotu.
– A po co!? – zapytałam chyba zbyt szybko, ale nie zamierzałam go zachęcać – tu nie ma do czego wracać, tu jest bagno i Rów Mariański mułu! Zero tolerancji, oranie kraju w każdym zakamarku, nawet w sypialni…
Nie wiem czy zrozumiał, ale posmutniał jakoś.
– Tak myślałem.

Przegadaliśmy dwie godziny, umówiliśmy się na ciąg dalszy. Przyleciał tu do rodziców, którzy po dziesięciu latach pobytu w Teksasie, zatęsknili za Polską i wrócili. Nie miał tyle odwagi, by wrócić z nimi, jeszcze wtedy nie. Teraz mówi, że dojrzał, ale za to tolerancja w kraju jest nie do przyjęcia.
– Nie wiem co robić.
Powiedziałam mu, że nie chciałabym być w jego skórze, bo zawsze jakimś kanałem ktoś komuś szepnie, potem jest “tylko nie mów nikomu” i już wiedzą wszyscy. Wytykaliby go palcami, pewnie przypłaciłby to zdrowiem.

Zobaczymy.
Nie wiem, jaką podejmie decyzję, ale cieszę się, że mogłam z nim pogadać. Dla mnie to była wspaniała podróż w niezbadane, w nieprzewidywalne czeluści przeszłości.
Życie jest jednak jedną, wielką niewiadomą.

Krystyna

4 myśli na temat “Nie wracaj tu…”

  1. Witaj, Krysiu..

    Przyznam, sam nie wiem, jaka by była moja reakcja.
    To musi być straszne uczucie – źle się czuć w swoim ciele.
    Z drugiej strony, gdyby mój najlepszy kolega z podstawówki, Michał – stał się nagle Michaliną ?
    Twojemu koledze/koleżance – życzę szczęścia, niech sobie układa życie jak chce, ale gdyby to było moje dziecko, przeszedłbym załamanie nerwowe ; współczuję jej/jego rodzicom.

    Serdeczności.

    1. Też się czuję w swoim ciele różnie… ale żeby pozwolić sobie obciąć k****a i przyprawiać cycki??? NIGDY… To trochę trąci twórczością Mistrza Machulskiego i grą drugiego Mistrza Michnikowskiego… Nikt mi nie powie, że tam w środku nie siedzi TEN/TA druga, pierwotna osoba… Tak się składa, że raz w miesiącu spotykam takiego “przerobionego” na babkę chłopaka i wierzcie albo nie, jest to żałosny widok…
      A swoją drogą, tolerancji nie ma w naszym (?) kraju, jest za to ZAMORDYZM, WYŚCIG SZCZURÓW (od najmłodszych lat), WYZYSK i PERMANENTNA INWIGILACJA (ooo… znów poleciałem SEKSMISJĄ).
      Pozdrawiam wszystkich “przerobionych”, aby starczyło IM sił na trwanie w codziennej p*******j rzeczywistości i tych “nieprzerobionych”, aby starczyło IM tolerancji…

  2. Osobiście nie znam nikogo takiego, ale gdybym spotkała na swojej drodze i byłby (była) wartościowym człowiekiem, to zaakceptowałabym. To musi być straszne czuć się obco we własnym ciele.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *