O głupim Jaśku

     

 

Ale heca, ale draka

Biegnie Jasiek na bosaka

Nie ma portek ni koszuli

Czyżby psami go poszczuli?

Gdzie odzienia reszta jego?

Czyżby stało się coś złego?

Czemuż zmyka tak w te pędy

Klucząc tędy i owędy?

Do Dorotki wlazł okienkiem

Zostawiła nie domknięte…

Chciał całusy skraść swawolne

Miał dla miłej kwiatki polne…

Lecz Dorotki czujny tata

Jak nie chwyci z haka bata

Jak nad uchem mu nie świśnie

Głupi Jasiek ani piśnie…

Sus przez okno, przez rabatki

Porozrzucał polne kwiatki

A Dorotka? Cicho szlocha

Bo głupiego Jaśka kocha.

Muszą pamiętać teraz oboje

Że dla kochanków domu podwoje

Niebezpieczne. Z wieczora czy z rana

Musi wystarczyć im… kopka siana.

Daleko od taty, daleko od domu

Tam mogą spotkać się po kryjomu

Swawolić do woli, sobą się cieszyć

I na złość tacie – mocno nagrzeszyć.

16 kwiecień 2009r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *