Poza zasięgiem

   

Mówiąc że na szczęście

nosisz w kieszeni słonika

choć dałam Ci do pary drugiego

smutek z Twej twarzy nie znika

Chociaż czuję Twe usta noc w noc

i jesteś obok ciepły i bliski

ciągle mi ciebie mało, za mało

rzeknij, spakuję ten żar w walizki

Wpadam w dziurę letargu

jak w zaklętym kręgu

wołam, ręce wyciągam i pragnę

lecz nie ma zasięgu

  

Napisany 20 lipca 2009 r.

    
 

Wirtualne znajomości. Warte świeczki?

12 lipiec 2009 r.   godz. 10.00

niedziela

  

Przeczytałam przed chwilą na Onecie.pl artykuł dotyczący znajomości zawartych w sieci. Ciężki temat…

Piszą tam o facecie który „przeleciał” ponad tysiąc babek poznanych dzięki profilom towarzyskim. Piszą o kobietach które w dniu poznania faceta lądują z nim w łóżku. Piszą o ludziach którzy tak usilnie kogoś (czegoś?) szukają że umawiają się na „randki” na śniadanie, obiad i kolację, po kilka osób dziennie. Ale piszą też o parze która dziś się poznała wirtualnie, jutro realnie a pojutrze już wiedzieli że chcą być razem i od 2005 roku są małżeństwem.

Gdzie recepta?

Sama dzięki nasza-klasa.pl  wróciłam myślami do kogoś kogo w zasadzie znałam od dwudziestu siedmiu lat a nasze drogi życiowe krzyżowały się z sobą wielokrotnie. Wspólne wspomnienia, gdybania, pogaduchy na gg, miłe słowa smsem na dzień dobry.

Czy to coś złego?

Nieprawda że znajomości przez internet szukają tylko niezaradni i nieudacznicy.

Czasem wcale niczego się nie szuka a to „coś” wpycha się każdą możliwą szparą w życie.

Czasem życie, kultowo już porównywane do papieru toaletowego – długie, szare i do d…, należy sobie ubarwić, ukrwić, uczynić znośniejszym choćby takimi właśnie wirtualnym znajomościami.

Znam parę bardzo dojrzałych już, przesympatycznych ludzi, oboje tkwią w beznadziejnych trudnych związkach, z dorosłymi, prawie samodzielnymi dziećmi. Poznali się właśnie przez internet, długo z sobą rozmawiali na portalu, potem przez telefon aż doszło do spotkania. No i wybuchło uczucie. Nieszukane. Nieplanowane. Ba, niechciane. Prowadzą teraz od bardzo już dawna podwójne życie, żadne z nich nie chce rezygnować ani z ponad dwudziestoletniego małżeństwa ani z „tęczy” jak to co ich łączy oboje nazywają.

No i dobrze!

Skoro nie może być lepiej niech jest choć kolorowo.

Miłej niedzieli.

  

Sen

śnie

który nie leczysz

nie dajesz ukojenia

wyzwalasz instynkty

które bolą

rano

śnie

który kradniesz

rzeczywistość

barwisz w tęczę

brzydotę

odejdź

śnie

budzący dzień

inny niż dajesz

rozpalasz pragnienia

by zgasić

nie chcę cię

Napisany

29 czerwca 2009r.

Tak to z piosenkami bywa…

Żal mi tamtych nocy i dni

Płyniemy po słodki grzech

Wielką łodzią z białym lnem

Póki słońce

Śpi na plaży

Uczymy się patrzeć tak

By pamiętać kolor traw

Każdy szczegół

Tej wyprawy

Nigdy nie widziałam takich plaż

Nigdy nie zapomnę Twoich oczu

Żal mi tamtych nocy i dni

W ogniu Twoich rąk

Nieznany dziki ląd

Czy wiesz

Może to

Była miłość

Trzy dni których nigdy dość

Cztery noce których żar

Jeszcze dzisiaj

Mam na twarzy

 * * * * * *

To słowa piosenki (tu wysłuchaj) Beaty Kozidrak i Bajmu. Usłyszałam ją jakiś czas temu i cały czas ta piosenka chodzi mi po głowie.

 

 

Poranny sms

  

Poranny sms

* * * * * * * * * *

No i jadę do roboty

To skandal pracować w soboty

Zimno, szaro, pada, wieje

Jednak jest coś co mnie grzeje

Serce gorące po drugiej stronie szkła

Choć oczy zasnuwa tęsknoty mgła

Nic to, Kryśka, nic to, rzekłbyś

Gdybyś obok był

Lecz niestety z nieba mruga

Tylko gwiezdny pył…

Niech chociaż pył ten poranek osłodzi
Dopóki się żyć chce, dopókiśmy młodzi…

* * * * * * * * * *

Rymowanka napisana dziś, w autobusie, o 5.20 rano, gdy jechałam do pracy. No bo o czym można myśleć o tak nieprzyzwoitej porze jak nie o Nim?

  20 czerwiec 2009r.

Ach ci studenci…

Co pokazują strzałki?

 

Ano, pokazują jak studenci są przygotowani do egzaminów…
Ilu z nich pisze samodzielnie? Niewielu. No i mamy potem takich niedouczonych ekonomistów, lekarzy, polityków, dziennikarzy którzy nawet po polsku poprawnie nie potrafią się wysłowić. Jaka młodzież taki kraj. Nie mam słów na taki proceder, daleka jestem od moralizowania ale jednak muszę to powiedzieć: za moich czasów takie rzeczy były nie do pomyślenia choć też się ściągało, aniołkami nie byliśmy. Jednak cwaniactwo, tumiwisizm, bezczelność i cynizm dzisiejszej młodzieży budzi mój niepokój.
Uszy puchną kiedy słyszy się rozmowy młodych ludzi, ich słownictwo, nie dość że rozmawiają najczęściej jakimiś półsłówkami poprzetykanymi angielskimi wtrętami, makaronizmami, neologizmami to jeszcze te przekleństwa. Co drugie słowo to “łacina” najgrubszego kalibru… Moda? Biorą przykład z góry?
Może, ale nie zmienia to faktu. Dla mnie to nie do przyjęcia.

Na koniec pomysł jak zabezpieczyć swój garaż i kupiony za olbrzymie wyrzeczenia samochód. Czy to nie sądzicie że ktoś miał rewelacyjny pomysł???

 

Ja jestem zachwycona.

Normalnie nienormalni

Kiedy człowiek przyjmuje się do pracy wymagają od niego mnóstwa zaświadczeń, poświadczeń, oświadczeń, badań, podpisów, wypisów, odpisów, wyciągów, świadectw, danych, zdjęć i różnych innych pierdół.
Powiedzcie mi, jakie kwalifikacje może mieć ktoś kto wymyślił coś takiego?
Z pewnością nie zażądali od niego badań od psychiatry.
Żałosne.

 

Albo jak uwierzyć w rzetelność firmy która na szyldzie potrafi napisać:

 

Nie chce mi się z nimi gadać…