* mission imposible *

Nie wszystkie marzenia się spełnią

choć kuszą

bo można być głodnym chleba

ale nie pragnąć gwiazdki z nieba

Nie wilki wyją do księżyca

nie muszą

ale łza wilgotny szlak znaczy

to droga ku ludzkiej rozpaczy

Gorzkiego brzemienia bezradności

nie skruszą

o duszo ludzka tyle przejść musisz

zanim pojmiesz że już się nie skusisz…

* * * * *

mission imposible

* * * * *

napisany 2go sierpnia 2009 r.

Lubię swoją pracę.

30 lipiec 2009 r.   czwartek

Egzaminy są zawsze stresogenne dla kogoś kto uczciwie i solidnie podchodzi do sprawy.
Ale stres związany ze zdobyciem uprawnień do wykonywania zawodu który się lubi, na którym bardzo zależy jest szczególny.
Dlatego bardzo przyjemnie jest kiedy ktoś drugi to doceni, zauważy, podaruje różę.
Dziękuję Ci za nią.
Jest piękna.

 

Sosny szepczą…

 


Sosny szepczą Twoje imię
jakby szumieć zapomniały
brzozy pchają nas ku sobie
już od dawna to wiedziały

Że w tym miejscu, o tej porze
kogoś ktoś uczuciem tuli
cała przeszłość gdzieś przepadnie
jak we wróżki szklanej kuli

Życie z tyłu gdzieś zostało
wszystko odtąd będzie inne
bo z kochaniem tak jak z grzechem
jabłko Ewy temu winne

Chcę cię kochać jak Bóg ludzi
jak zwierzyna leśne knieje
i już nic mnie nie obchodzi
niech się teraz co chce dzieje

26 lipiec 2009 r.

Kolor marzeń

 

biały domek biały płot

białe róże biały kot

biała pościel ściana biała

biały dywan tak jak chciała

wymarzyła przystojnego

dowcipnego wysokiego

piękny uśmiech piękne ręce

nic nie mogła chcieć już więcej

zakochana do obłędu

dostał wszystko i bez względu

o kobieca naiwności

życie nie zna tu litości

cztery lata bajerował

prawdziwe oblicze dobrze maskował

chociaż już się pozbierała

potłuczona dusza została

czy jeszcze uwierzy

czy serce powierzy

i wymarzą może

dom w innym kolorze…

  

Dla Ciebie Aniu, nie wolno rezygnować z marzeń.

NIE WOLNO.

26 lipiec 2009r.

Róży najpiękniejszej

Co ze mną zrobisz? – zapytała Róża

Ucałuję delikatnie płatki twoje

Między kolce skryję serce moje

Moje ty kochanie

jedyne, największe

w sercu mym zajmujesz

miejsce to najpierwsze

bądź mi zawsze jako ważna

ta od serca ręka

a omijać mnie będą

i smutek i udręka

 

Witam cię się Różo Najpiękniejsza

rano

Podaruj nam uśmiech zwyczajny i szczery

Kłaniam się tobie Różo

w południe

Dobry dotyk i ciepłe dłonie potrzebne

Hołd składam ci Niewinna Bieli

nocą

Do kochania siły daj i blasku twego

Nigdy nie więdnij

Tak jesteś potrzebna

By cieszyć oczy

Piękna twego spragnione

* * * * * * *

Dziękuję Ci za nią…

Poza zasięgiem

   

Mówiąc że na szczęście

nosisz w kieszeni słonika

choć dałam Ci do pary drugiego

smutek z Twej twarzy nie znika

Chociaż czuję Twe usta noc w noc

i jesteś obok ciepły i bliski

ciągle mi ciebie mało, za mało

rzeknij, spakuję ten żar w walizki

Wpadam w dziurę letargu

jak w zaklętym kręgu

wołam, ręce wyciągam i pragnę

lecz nie ma zasięgu

  

Napisany 20 lipca 2009 r.

    
 

Wirtualne znajomości. Warte świeczki?

12 lipiec 2009 r.   godz. 10.00

niedziela

  

Przeczytałam przed chwilą na Onecie.pl artykuł dotyczący znajomości zawartych w sieci. Ciężki temat…

Piszą tam o facecie który „przeleciał” ponad tysiąc babek poznanych dzięki profilom towarzyskim. Piszą o kobietach które w dniu poznania faceta lądują z nim w łóżku. Piszą o ludziach którzy tak usilnie kogoś (czegoś?) szukają że umawiają się na „randki” na śniadanie, obiad i kolację, po kilka osób dziennie. Ale piszą też o parze która dziś się poznała wirtualnie, jutro realnie a pojutrze już wiedzieli że chcą być razem i od 2005 roku są małżeństwem.

Gdzie recepta?

Sama dzięki nasza-klasa.pl  wróciłam myślami do kogoś kogo w zasadzie znałam od dwudziestu siedmiu lat a nasze drogi życiowe krzyżowały się z sobą wielokrotnie. Wspólne wspomnienia, gdybania, pogaduchy na gg, miłe słowa smsem na dzień dobry.

Czy to coś złego?

Nieprawda że znajomości przez internet szukają tylko niezaradni i nieudacznicy.

Czasem wcale niczego się nie szuka a to „coś” wpycha się każdą możliwą szparą w życie.

Czasem życie, kultowo już porównywane do papieru toaletowego – długie, szare i do d…, należy sobie ubarwić, ukrwić, uczynić znośniejszym choćby takimi właśnie wirtualnym znajomościami.

Znam parę bardzo dojrzałych już, przesympatycznych ludzi, oboje tkwią w beznadziejnych trudnych związkach, z dorosłymi, prawie samodzielnymi dziećmi. Poznali się właśnie przez internet, długo z sobą rozmawiali na portalu, potem przez telefon aż doszło do spotkania. No i wybuchło uczucie. Nieszukane. Nieplanowane. Ba, niechciane. Prowadzą teraz od bardzo już dawna podwójne życie, żadne z nich nie chce rezygnować ani z ponad dwudziestoletniego małżeństwa ani z „tęczy” jak to co ich łączy oboje nazywają.

No i dobrze!

Skoro nie może być lepiej niech jest choć kolorowo.

Miłej niedzieli.

  

Sen

śnie

który nie leczysz

nie dajesz ukojenia

wyzwalasz instynkty

które bolą

rano

śnie

który kradniesz

rzeczywistość

barwisz w tęczę

brzydotę

odejdź

śnie

budzący dzień

inny niż dajesz

rozpalasz pragnienia

by zgasić

nie chcę cię

Napisany

29 czerwca 2009r.

Tak to z piosenkami bywa…

Żal mi tamtych nocy i dni

Płyniemy po słodki grzech

Wielką łodzią z białym lnem

Póki słońce

Śpi na plaży

Uczymy się patrzeć tak

By pamiętać kolor traw

Każdy szczegół

Tej wyprawy

Nigdy nie widziałam takich plaż

Nigdy nie zapomnę Twoich oczu

Żal mi tamtych nocy i dni

W ogniu Twoich rąk

Nieznany dziki ląd

Czy wiesz

Może to

Była miłość

Trzy dni których nigdy dość

Cztery noce których żar

Jeszcze dzisiaj

Mam na twarzy

 * * * * * *

To słowa piosenki (tu wysłuchaj) Beaty Kozidrak i Bajmu. Usłyszałam ją jakiś czas temu i cały czas ta piosenka chodzi mi po głowie.

 

 

Poranny sms

  

Poranny sms

* * * * * * * * * *

No i jadę do roboty

To skandal pracować w soboty

Zimno, szaro, pada, wieje

Jednak jest coś co mnie grzeje

Serce gorące po drugiej stronie szkła

Choć oczy zasnuwa tęsknoty mgła

Nic to, Kryśka, nic to, rzekłbyś

Gdybyś obok był

Lecz niestety z nieba mruga

Tylko gwiezdny pył…

Niech chociaż pył ten poranek osłodzi
Dopóki się żyć chce, dopókiśmy młodzi…

* * * * * * * * * *

Rymowanka napisana dziś, w autobusie, o 5.20 rano, gdy jechałam do pracy. No bo o czym można myśleć o tak nieprzyzwoitej porze jak nie o Nim?

  20 czerwiec 2009r.