Popatrz…

  

Popatrz, ile dni naszych zmarnowanych

i miejsc przez nas jeszcze nienazwanych

ile godzin burzą ołowianą tchniętych

tęsknoty chwil w swym smutku niepojętych

gdzie te ścieżyny wspólnie zadeptane

słowicze pieśni w ciszy wysłuchane

gdzie moje łzy przy łóżku szpitalnym

czy życie tylko sterowaniem zdalnym?

jeśli tak, przeklinam cię konstruktorze

zwą cię Bogiem? być to nie może

czy to co dobre ktoś w tobie wypalił

krótkie życieś z chichotem nam rozwalił?

3 lipiec 2010r.

Jedna myśl na temat “Popatrz…”

  1. miał to być czuły i miłosny wiersz? a jest? ot… czara goryczy, kłębowisko bólu, i pretensji… czy jest to wina adresata? Krysiu… czekamy na MIŁOŚĆ, RADOŚĆ, ZAUROCZENIE, POŻĄDANIE…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *