Powagarować chcę

 

Zostawiam dom, odstawiam gary,
Mam dość smuteczków; idę na wagary.
Wszystko gdzieś się wali, ku dołowi chyli
I niech cię twarz ma pogodna nie zmyli.

Chcę po łące mokrej iść stopami bosymi,
Chcę wychwalać piękno świata ustami niemymi.
Twarz wystawić tak pod wiatr by włosy rozwiało,
Chcę otworzyć serce swe by oddechu nabrało.

Do słonka ręce wyciągnąć i o ciepło prosić,
Aby dalsze smutki, trudy życia jakoś znosić.
Do białej brzozy twarz strapioną przytulić
I witki jej delikatne na piersi utulić.

Złapać oddech świeży, jak trawa zielony,
Dla mnie niebo się uchyli bom wędrowiec strudzony

A potem oczy otwieram i tęsknością gnana
Do szarości wracam. Gary wyciągam.

Znów uśmiecham się z rana!

 

napisany 26 listopada 2006r.

 


 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *