PROSTYTUTKA

W szemranej dzielnicy, na ciemnej ulicy
Stoi kobieta bez wiary.
O smutnej twarzy, czy jeszcze marzy?
W jej głowie się kłębią koszmary.

Bo w domu dzieci same zostały,
Lodówka ciemna i pusta.
Mężowskie ręce co kochać miały
biły. Różne miłości są gusta.

Ma prąd odłączony, telefon nie działa,
A gaz niby jeszcze lecz chyba niedługo,
Nie takiej przyszłości dla dzieci swych chciała
Ich życie słoneczne się stało szarugą.

Dlatego tak stoi, smutna i wściekła,
Pięści zaciska w kieszeni.
Czeka klienta, chociażby z piekła
Co życie jej dzieci odmieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *