Przemyślenia: błysk. Geniuszu.

chowchowBłysnęłam.
I to jak błysnęłam.

Wieczorem, przed snem mamy smarowanie bolących nóg, a przy okazji nauka słówek: kolana – Knie, nogi – Beine, stopy – Füße.

No to lecę – eins Knie, zweite Knie, eins Bein, zweite Bein.
Przy stopach przypomniało mi się, że zamiast jeden, dwa – mogę powiedzieć – pierwsza i druga, zdolna jestem i umiem przecież.
Smarując stopę zaczynam od pierwszej – erste Fuß, dritte Fuß.

– Dritte Fuß? Kristina!

No tak…
Gdyby ta trzecia stopa miała boleć tak jak dwie pozostałe – to ja przepraszam.
Ile razy musiałam już tak chlapnąć i nawet nie mam o tym pojęcia?

O, na spacerze widzę pięknego, białego chow-chow. Jak miś. Przebłysk geniuszu wypalił i wyszło, że widzę wielkie, piękne, białe piwo…
No co! Miś to der Bär a piwo Bier. Wymawia się tak samo, prawie tak samo. Zresztą piana na piwie też jest biała.
A nie mówiłam, że geniusz?!

Krystyna

Jedna myśl na temat “Przemyślenia: błysk. Geniuszu.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *