Przemyślenia: cupen.

8Jak śmieszne bywają wpadki językowe nikogo nie muszę przekonywać. I wcale nie chodzi o to, że z uporem maniaka mówię haloo na pożegnanie choć wiem, że to powitanie i że to faux pas.

Ostatnio był czas telefonów, urodziny i takie tam. Ostatni telefon został odebrany już w łóżku i konspiracyjnym szeptem dowiaduję się, że dzwoni cupen.
– Kto? – pytam.
– Sprawdź w internecie.

No ok… Szukam.
Nie wiem co to, kto to, ani jak się to pisze. Kombinuję z “c”, “z”, “s”. Zmieniam środkowe litery. Nic. Nie ma.

Po dwóch dniach przypomniała mi się ta zagwozdka, więc pytam, kim jest cupen.
– Kto? – słyszę.

Rozłożył ręce i mówi, że nie ma pojęcia o co mi chodzi, tłumaczę więc, że wieczorny telefon, już w łóżku i że miałam sama sprawdzić.
Chwila zastanowienia i wybuch wesołości…

– Kristina, Zypern!

Jasne. Co ja to omnibus jestem, żeby wiedzieć, że tak nazywa się po niemiecku Cypr?! Zadzwonili z Cypru z życzeniami. Wielkie mi halo.

 

Krystyna

2 myśli na temat “Przemyślenia: cupen.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *