Przemyślenia: kierowcy.

1Mówi się, że polscy kierowcy plasują się w ogonie kolejki do tytułu dobrego i kulturalnego kierowcy.
I coś w tym jest, sama jeżdżę więc widzę, niektóre zachowania, aczkolwiek wydaje mi się, że jest coraz lepiej. Najbardziej wkurza mnie, kiedy staram się zachować przyzwoitą odległość między autami, a inni kierowcy wpierdzielają mi się na siłę, wymuszając hamowanie. Albo kierunkowskazy – wielu kierowców uważa to za zbędny wymysł, inni nie sygnalizują zamiaru manewru, ale sam manewr.
Jazda na zamek staje się normą, więc spoko.
Są kierowcy, którzy za żadne skarby świata nie pozwolą się wyprzedzić. Nie bo nie i już.
Ale ok, miałam pisać o niemieckich kierowcach.
Z pewnością są życzliwsi, kulturalniejsi, wolniejsi, ale…
Ale i tu zdarzają się zakały.

Piękna i malownicza droga, którą muszę pokonywać jadąc po chleb to około pięć kilometrów. Strefy 30, 50 a potem trochę szybciej – do 70 i z kilometr bez ograniczeń, z tym że, praktycznie cały czas linia ciągła i zakręty.
Mam auto na niemieckich blachach, nie trzeba świateł dziennych, do czego nie jest łatwo się przyzwyczaić. Odruch.
I niejednokrotnie zdarzyło mi się, że na ciągłej, na zakręcie, przy ograniczeniu – wyprzedzano mnie.
Ba, nawet ktoś dał po klaksonie.

Nie chcę więc nikogo usprawiedliwiać, ale mendy są wszędzie, nawet w kulturalnych Niemczech.

Zdjęcie zrobiła Małgosia, która uczyła mnie gdzie, co i jak w aucie. Gosiu – dziękuję!

Krystyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *