Seniorzy…

Nosz kur… mać.
Rozmawiałam dziś przez telefon z zaprzyjaźnionym, starszym małżeństwem. Ot tak, żeby zapytać jak się czują, czy czegoś nie potrzebują. Mają oboje ponad osiemdziesiąt lat, choć szczerze mówiąc nie wyglądają na to. Oboje są fit, starają się sporo ruszać, jak zresztą zalecił im lekarz rodzinny.
Co prawda, sama staram się być pokorną wobec wirusa i z domu wychodzę naprawdę wtedy, kiedy muszę, ale pomyślałam sobie, że im jest gorzej.
No to pytam panią Hanię czy ma jakieś problemy, czy nie potrzebuje czegoś ze sklepu, i co słyszę?
– Nie, my i tak wychodzimy codziennie z mężem na zakupy, czasem nawet dwa razy.

Pociemniało mi z nerwów w oczach, może nawet jakaś żyłka mi pękła, jak jeszcze usłyszałam, że im jest już wszystko jedno, że są starzy i że im już nic nie grozi. Muszą wychodzić codziennie, bo w domu się nudzą, a tak zawsze kogoś znajomego spotkają, pogadają i czas jakoś zleci.
Zapytałam jeszcze, czy zabezpieczają się choć rękawiczkami jednorazowymi; tak, jeśli w sklepie są to zakładają.
Co tam klamki w osiemnastopiętrowym bloku, co tam windy, przyciski, skrzynki na listy, poręcze! No przecież gospodarz budynku musi co dwie godziny przecierać, dezynfekować.
Maseczki? Nie, nie mamy, mówią w telewizji że nie potrzeba jak się jest zdrowym.

W ostatni piątek wstałam wcześnie, pomyślałam, że pójdę koło siódmej do dyskontu, może jeszcze nie będzie dużo ludzi i uniknę stania w ogonku na zewnątrz. Nie pomyliłam się, na zewnątrz ludzi nie było, ale w środku kręciło się kilkanaście osób. Zgadnijcie w jakim wieku?
Nie rozumiem, zupełnie nie rozumiem tego wydzielonego dla seniorów czasu na zakupy między dziesiątą a dwunastą. Myślę, że z tego durnowatego powodu sklepy wydłużyły godziny handlu, dostałam na telefon wiadomość i z Biedry, i z Lidla, że wydłużyły czas pracy od szóstej rano do dwudziestej czwartej, niektóre nawet całodobowo. Inne markety zrobiły to samo. Seniorzy łażą od otwarcia do zamknięcia.

Wiem, że niektórym jest ciężko wytrzymać w takiej domowej izolacji, szczególnie jeśli mają małe dzieci. Mnie nie. Nareszcie mam czas na książki, do których nie miałam czasu zajrzeć, mam czas na wykończenie sukienki na szydełku, mam czas na seriale, grę w karty, porządki w szafie, wysypiam się, mam czas na mojego bloga, chce mi się gotować. Naprawdę, nie jest to dla mnie jakaś kara, choć oczywiście wybrałabym się na długi spacer.

Ale do seniorów mam żal. Mając wszystko w głębokim poważaniu, kolokwialnie mówiąc – częstują wszystkich i wszędzie tym, co inni za wszelką cenę chcą zatrzymać i zdusić. Tyle w temacie.

Znalezione na fb. Czarny scenariusz opętanego człowieka. Człowieka?

Krystyna

5 myśli na temat “Seniorzy…”

  1. Witaj, Krysiu.

    Mnie też drażni stwierdzenie takich seniorów, którzy mówią, że “już się nażyli” i “im nic nie będzie”.
    Brak odpowiedzialności części ludzi starszych zadziwia.
    Teraz mają co wydawać, przecież dostali trzynastki – zobaczymy, co będzie za miesiąc.
    Szkoda, że nie myślą o pozostałych, którzy naprawdę siedzą w domu.
    Pobudki, które kierowały rządzącymi do wyznaczenia osobom starszym godzin na zakupy są dla mnie całkowicie jasne – wybory, trzeba dbać o grupę docelową, a poza tym jest okazja wysłać Tadeuszowi przekaz “na jajeczko”.
    Idę o zakład, że żadnych trzynastek w przyszłym roku nie będzie.
    Prawdopodobnie w tym roku, pierwszy raz od wielu lat nie będę mógł swoim bliskim na święta zapalić zniczy, bo nie mam zamiaru płacić 5.000 zł. lub więcej, jeśli na swojej drodze spotkam jakiegoś gorliwego policjanta.
    Niby kult religijny nie podlega obostrzeniom, ale nie chcę się o tym przekonać na własnej skórze.
    Taka mała dygresja nie na temat.
    Koronawirus jest oczywiście wielkim zagrożeniem i nie należy go lekceważyć, ale jest on jedynie pretekstem do zmiany prawa pocztowego – nie mówię tu o wyborach, tym razem.
    Poczta będzie miała prawo otwierać przesyłki – niby tylko pisma urzędowe, ale kto wie, co pracownikowi poczty przyjdzie do głowy – skanować je i wysyłać na maila adresatom.
    To jest dopiero draństwo !
    Pan Zdzikot już działa szybko i sprawnie.

    Trzymaj się ciepło, serdeczności.

  2. Seniorzy chodzą po sklepach w innych godzinach pewnie z tego samego powodu, dla którego nieseniorzy tłoczą się pod sklepami w godzinach, gdy mają kupować seniorzy. Nie rozumiem, ale nie muszę, a jak znam życie, to właśnie ci staruszkowie mogą nie zapaść na koronę, bo uodpornieni spacerami, a wirus chwyci tego, kto w nerwicy odkaża wszystkie klamki.

    1. To chyba przytyk, nie szkodzi, ale mam inne zdanie.
      Nieseniorzy nie tłoczą się pod sklepem w czasie, kiedy jest czas seniorów. Natomiast dziś, o godzinie 7.00 rano, w dwustumetrowej kolejce połowę stanowili seniorzy. Na końcu stał młody człowiek o kulach. Nie ma co komentować, ta cała sytuacja i tak powoduje sporo stresu, sama widząc kolejki kręcę głową, macham ręką i rezygnuję, ponieważ za dobrze pamiętam kolejki lat osiemdziesiątych, wtedy żeby coś mieć trzeba było stać. Chciałabym, żeby seniorzy widzieli nie tylko czubek własnego nosa, bo to, że im nic nie będzie, to nie znaczy, że nie zarażą innych.
      Świechno pozdrawiam serdecznie i spokojnych, zdrowych świąt.

      1. Żaden przytyk, nerwowe nastawienie bardzo osłabia organizm, a przecież mamy jeszcze jakieś tam swoje choroby dodatkowe. To wszystko skumulowane nie działa na naszą korzyść. Nie jestem w Polsce, więc wiedzę czerpię tylko z internetu, i choć nie obserwuję bardzo wielu blogów, aż na trzech przeczytałam, że właściciel bloga stał w kolejce w czasie przeznaczonym dla “seniorów”, a sam (jak rozumiem) do tej grupy się nie zalicza. To nie musi dotyczyć akurat Twojego miejsca, ale gdzieś w Polsce wydarzają się takie rzeczy. Media robią swoje – ludzie nie znają nikogo, kto zachorował, a już mają stan napięcia jak w stanie wojennym – to nie jest normalne. Cieszy mnie, że moi rodzice o siebie dbają i, podobnie jak ja tutaj, mieszkają na uboczu. Mimo wszystko staram się zachować pozytywne nastawienie, wierzę, że nawet jeśli zachorujemy, damy radę. Pozdrawiam świątecznie.

        1. Masz rację, pozytywne nastawienie jest ważne, ale co zrobić, kiedy bardzo źle znoszę ten okropny czas i duszę się i w mieszkaniu, i w maseczce…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *