Sezon rowerowy uważam za otwarty!

3 maja 2009r.        godz. 11.00

niedziela

Jak maj to maj!

Sezon rowerowy rozpoczęty pełną parą, znów systematycznie będę utrzymywać kontakt z pedałami dopóki się da.

Boże, jak mnie się nie chciało wstać, kiedy dziś o 7.20 przyjaciółka w smsie zawyrokowała:

– o 8.00 pod balkonem…

– nigdzie nie idę – powiedziałamdo siebie i lewą nogą zwlokłam się w ciepłego wyrka.

Tak się zwlekałam że kwadrans się spóźniłam choć nie jest to w mojej naturze.

Ale kiedy już ten „wiatr we włosach”, zapomina się o wszystkim. Smutki, troski, problemy i decyzje do podjęcia pozostają w tyle a oczy cieszy zieleń, fiolet, biel i miła woń kwitnących bzów, gonitwa i nie nadążający za nią wzrok trzech uroczych wiewiórek i słonko.

Że o towarzystwie Jolki nie wspomnę.

Nawet gostek w koszmarnym czerwono – białym kusym dresiku, starający się uświadomić nam jak ważna jest miłość Boga który podarował nam taki piękny poranek, jak sądzę świadek Jehowy, nie mógł popsuć cudownego nastroju. Trudno było gościa spławić ale udało się.

Żałowałam tylko że nie ma z nami mojego kota – obawiam się że nie usiedziałby w koszu i albo on albo ja przypłacilibyśmy taką wyprawę hi, hi, hi, życiem.

Szczerze mówiąc jestem nieco zawiedziona, pomna poprzednich lat, że ani kolana nie drżą, ani galarety z nóg, ani siedzonko nie boli… Czyżby to naprawdę kondycja?

Syn mówi: nie bój żaby, pogadamy jutro…

A niech tam! Może jutro ja Jolcię wyciągnę z wyra np. o 6.00 rano?

Ale byłaby radosna!

Jedna myśl na temat “Sezon rowerowy uważam za otwarty!”

  1. pięknie… rowerek, Krysia i Jola na nich… a czemu nic nie piszesz że po prostu zadajecie się z pedałami? należy nazywać rzeczy po imieniu, nie ubierać w piękne słówka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *