Takie tam ruiny…

Sobotnie popołudnie, piękna, słoneczna pogoda, w sam raz na wyprawę. Tym razem w górę, może nie za wysoko, ale ja na góry lubię patrzeć z dołu, wchodzić nie za bardzo. Ale to była nie lada atrakcja i gratka.
Ruiny Grevenburg niemal codziennie oglądałam z dołu, z perspektywy auta, i zawsze sobie obiecywałam, że kiedyś tam wlezę – i słowo ciałem się stało.

Tak ruiny wyglądają w dzień, w nocy są przepięknie podświetlone.
No to Kryśka dawaj…
…w górę i w górę. Przy okazji obserwowałam, jak zbiera się winogrona z takich stromych zboczy. Żadnych maszyn, niewielki traktorek wciąga linę z pojemnikiem pełnym ręcznie ścinanych kiści.
Pierwsza atrakcja, pierwszy krótki odpoczynek.
Nie ma totamto, widoki wspaniałe, ale tych winorośli nie chciałabym tak uprawiać, jest naprawdę stromo.
Jeszcze trochę w górę…
…i oczom ukazał się ten widok!
Ruiny Grevenburg – twierdza powstała około 1350 roku, w 1734 roku wysadzona przez Francuzów.
Selfi musi być, a jakże.

Armata niby, ale jakaś nieproporcjonalna…
I dla tego widoku warto było tu wleźć…
Droga w górę była trudniejsza ale krótsza, było więcej schodów, w dół serpentynami… Trasa chyba z dziesięć razy dłuższa, ale równie piękna.
Zachowały się skały – fundamenty niegdysiejszej świetności.
I już na dole. Brama za którą jest most na Mozeli, niezwykle malownicza. Ino że most jest w ciągłym remoncie…
Traben, też piękne.

I to by było na tyle. Czy nie nudzą Was te moje zdjęcia?
Podobają się? Mam jeszcze relację z farmy strusi…

 

Krystyna

4 myśli na temat “Takie tam ruiny…”

  1. Zdjęcia są urokliwe, można w tych widokach zakochać się.
    Mam małe pytanko – czy znajdzie się jakiś śmiałek, który wciągnie mnie chociaż do ruin ?
    Potem mogę tam skamienieć i zostać na zawsze.
    W ramach atrakcji turystycznej mogę robić za ducha 🙂 .
    Chciałem wypowiedzieć się w imieniu społeczeństwa :
    Społeczeństwo z całą mocą twierdzi, że nie nudzą go zdjęcia, które zamieszczasz na blogu, ba, społeczeństwo domaga się zdjęć więcej i więcej ! 🙂 .

    A miałem iść spać 🙂
    Pozdróweczki 🙂 .

    1. Edyto, to nie wyspa, to zakole rzeki Mosel (Mozeli). No tak sobie płynie wijąc się jak flaki w człowieku :-). W środku tej – jak to określiłaś “wyspy” jest sportowe lotnisko Mont Royal.
      Rzeka płynie doliną a po obu bokach winnice… Bajeczna kraina.
      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *