Też na “wy…”

Ilustracja znaleziona w Google.

Jak ja się ucieszyłam, kiedy usłyszałam, że wreszcie nie będę musiała wypisywać uprzykrzonych PIT-ów. Odetchnęłam z ulgą, szepnęłam do siebie – nareszcie.
Ponieważ zawsze rozliczałam się z mężem, wypełnialiśmy PIT-37, bo było to dla nas korzystne rozwiązanie, zawsze był jakiś zwrot nadpłaconego podatku. Nieco infantylnie miałam nadzieję, że skarbówka, skoro ponad trzydzieści lat tak się rozliczamy – tak właśnie nas rozliczy.
Niestety.
Urząd Skarbowy rozliczył osobno męża, osobno mnie. Żadnych zwrotów, żadnych nadpłat, ot zabrali dokładnie tyle ile trzeba.
Postanowiłam więc rozliczyć się sama, bez łaski, tak jak robiłam to przez tych ponad trzydzieści lat – czyli wspólnie z mężem i wiecie co?

Należało nam się ponad pięćset złotych zwrotu.

Zrozumiałam, dlaczego tak bardzo chcieli zrobić to za mnie.
Zrozumiałam, ile osób skorzysta z ich usługi, nie sprawdzając, wierząc w czyste intencje rządu, na polecenie którego dołożyli urzędnikom rozliczanie każdego płatnika z osobna.
No przecież skądś muszą brać pieniądze na tumanienie swojego elektoratu. Daruję sobie wymienianie tych wszystkich mniej i bardziej niesprawiedliwych przywilejów, ale wiem jedno – że jeżeli ci, którzy nie pracują dostają od państwa (które jak wiadomo swoich pieniędzy nie ma, ma tylko narodową ściepę) więcej pieniędzy niż ci, którzy chcą je uczciwie zarobić a rząd okrada ich z większości tego co zarabiają, by dać niepracującym – w takim państwie dobrze być nie może.
I nie będzie.

Dziękuję ci Urzędzie Skarbowy, że chciałeś mnie wyręczyć, ale ja zrozumiałam, że to co chciałeś zrobić też było na wy…
Wyruchać.

Ilustracja znaleziona w Google

Krystyna

Dodaj komentarz