Tryptyk

Tęsknota. Ona.


Weź mnie za rękę

i zaprowadź do miejsc

które znam ze snu.


Byłeś tam już, wiem

wydeptałeś dla mnie ścieżkę

między poziomkami.


Zbudowałeś szałas

z zaczarowanych szyszek

które sypią złote nasionka.


Będziemy mieli nowy las

gdzie zamieszkamy

między szumem a zapachem świerków.


Będziemy chodzić boso

Po zroszonym kochaniem igliwiu

i palcami przeczesywać konwalie.


Tęsknota. On.


Gdzie jesteś słońce

mrok otulił ziemię

pogrążył utopił

w bezdusznym niebycie


gdzie jesteś radości

gdzie twoja uciecha

gdzie miejsce na szczęście

szarego człowieka.


Mieliśmy pójść razem

ścieżkę wydeptałem

i magiczny szałas

z szyszek budowałem


miałem zaprowadzić

do miejsc ze snu znanych

mieliśmy wśród miejsc być

tak przez nas kochanych.


Chciałem ci pokazać

wiatr w polu wiejący

kwiaty, pola, łąki

las świerkiem pachnący


Chciałem ci pokazać

chmury co na niebie

chciałem ci w prezencie

ofiarować siebie.


Tęsknota. Oni.


A gdy się znaleźli

dłoń czule całował

a ona szron jego włosów

i poszli by szukać

okruchów swych marzeń

zgubionych, splątanych swych losów.


Tych świerków, konwalii

lecz nic nie znaleźli

ni ścieżki, poziomek, szałasu

i snu też nie było

i złotych nasionek

od bardzo długiego już czasu.

Ktoś zniszczył, zadeptał

wygasił moc szyszek

lecz nie przeszkodził uczuciu

powiodło ich ono

gdzieś hen, za horyzont

gdzie inne czekało ich łono.


Tęsknota. Razem do gwiazd.


Nie było już magii

i czar przestał działać

miast świerków kamienna pustynia

lecz „nic to” rzekł do niej


i wziąwszy na ręce, zaniósł

gdzie dla nich świątynia.

Już nigdy, już zawsze

my tylko we dwoje


choć włosy czas mocno wybielił

tak stali cichutko

boleśnie szczęśliwi

Bóg im odpuszczenia udzielił.

Wiersz napisany wspólnie we wrześniu 2008r. przeze mnie i mojego przyjaciela.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *