Wędlinki z padlinki…

Ja pierniczę…

Do rzeźni wieźli 24 krowy, w tym 9 sztuk było martwych, reszta w stanie agonalnym.
Na kiełbaski. Na szynki.
Zdechła? No i co się stało? To mięso i to mięso. Przecież nie takie stare jak to, co już zielone, śmierdzące, spleśniałe i rozpływające się skupowali i na przerób szły.
Wystarczyło oskrobać, wymyć, wymoczyć w czymś by nieco różowego koloru nabrało, czymś wypachnić i prawie jak świeże. Tylko że prawie robi wielką różnicę.

Że co? Ludzie się potrują? Panie, od lat nikomu nic się nie stało, nikt nie zachorował z naszych wędlin a jak mówię, całe lata tak robimy. Szkoda mięsa wyrzucać, mimo że nieco starsze, bo zawsze coś się z tego zrobi.

Że jak? Czy ja to jem? Nie, panie ja se swoje świnki hoduję i sam w domu z żoną kaszaneczkę czy salcesonik palce lizać robimy.

A to z zakładu to dla marketów, oni nie chcą za dużo płacić, żeby nie powiedzieć grosze.
No bo jak? Jak chcą kiełbasę na grilla za cztery złote – to mają! Myślisz pan, że za cztery złote to co niby ma w kiełbasie być? Mięso? Nie bądź pan dzieckiem.

Nie no, szynki też nie kupuję. Jak szef dał recepturę to z kila mięsa robimy 3 kilo szynki, szprycujemy takimi płynami co smak, kolor  i wagę dają. Ja to z kila mięsa mam 80 deka szynki jak se sam ją zrobię i uwędzę na owocowym drewienku, przez kilka godzin. Panie, a ten zapach…

* * * * * * *

Przegięłam?
Kurna, może trochę, ale dokładnie tak sobie wyobrażam, po tych wszystkich ostatnich doniesieniach, naszą żywność… Jakoś odeszła mi ostatnio ochota na jakąkolwiek wędlinę, pasztet czy mięso na pieczeń.
Ale co jeść? Przecież człowiek ma kły, by nimi mięso szarpać, jasne, w szczątkowym stadium, ale jednak!

Kiedyś normy na wędliny i wyroby garmażeryjne, były mocno wyśrubowane, jednak po wejściu do UE poluzowano, to i mamy wolną amerykankę. Spryciarze prześcigają się w pomysłowości jak wyprodukować szynkę by nie musiała zawierać mięsa.
Spotkałam się ze śmietaną, w której wcale mleka nie było! To samo ser – da się zrobić bez mleka. Dopiero od jakiegoś czasu nazywa się to świństwo “wyrobem seropodobnym”.
A ja myślałam, że na wyrobach czekoladopodobnych się skończy, choć wtedy po prostu ze składnikami krucho było i ludzie sobie musieli radzić, teraz natomiast ludzka chytrość, pazerność nie zna granic.

Słów mi brakuje…
Czekam aż ogłoszą ile chleba jest w chlebie, sałaty w sałacie, wody w wodzie, śliwek w mirabelkach, bo że ryba mrożona to 50% wody to już wiem…

A ludzki humanitaryzm względem zwierząt  – poszedł się bujać.

Krystyna

35 myśli na temat “Wędlinki z padlinki…”

    1. Gdzie mieszkasz? Zrobimy ściepę. Dodatkowo umiem zrobić kiełbasę, krupniok i upiec dobry pasztet.
      Będę Cię żywić a Ty mi podpowiadać, jak się ubrać. O! 😉
      Wszystkiego dobrego, Krystynko.

      1. Mieszkam we Wrocławiu. Tutaj tez można takie dobrości załatwić. Zastanawiam się nad kupieniem własnej wędzarni. Jeśli chcesz coś Ci doradzę gratis.

  1. Krysiu ja myślę, ze ludzie sami lubią się oszukiwać i stwarzać sobie jakieś pozory prawdy. Widziałam już w sklepie polędwice sopocką za jedyne 12 zł/kg. Powiedz mi jak? Jakim cudem skoro kg. schabu i to z kością kosztuje ok 15. Czasami kupuje kiełbasę ze wsi od gospodarza i płacę 25 zł, a szynka w sklepie 10zł.
    taka ciekawostka – moja teściowa kupiła kiedyś w markecie kiełbasę na grilla, bo to podobno był korzystny zakup, przynajmniej tak ogłaszała napis na metce. Nie byłam w stanie tego przełknąć. Rzuciłam kawałek psu- to uciekł i schował się w kojcu 🙂

    1. Dorota! To jest tragedia! Żarcie dla moich kotów jest droższe niż dla ludzi!
      A nas, pracując, nie stać na porządne jedzenie, na wołowinę… Tym sposobem rozpasamy tych robiących chemiczną i rozpływającą się zamiast schnącą kiełbasę.
      T R A G E D I A.

  2. Ja niestety trafiam ostatnio na “krotki termin” miesa. Nie wiem czy to siec juz tak przegina, czy moze dostawcy. Wczesniej kupowalam u nich i bez problemu moglam zamrozic czy to piers z kurczaka czy mieso mielone i po rozmrozeniu 2-3 dni w lodowce nie robilo “roznicy”. Teraz nie wytrzymaly zoladki jednego dnia w lodowce i smierdzialy niemilosiernie (psom gotowalam z 4 godziny te mieso), ostatnio rozmrazalam kupowane w styczniu czesci, to rowniez psy sie ucieszyly bo ja sie balam to zjesc… Teraz na probe znow kupilam udka, ale… chyba myte byly bo “szybko” szklic sie zaczely i takie jakby ziarenka kaszy manny tluste robic… koszmar doslownie!

    1. Pewnie ktoś na wakacje chce pojechać i szybko dorobić…
      Producenci najpierw robią dobre rzeczy, my kupujemy i zaufamy a ten z biegiem czasu robi się coraz bardziej pazerny, używa więc coraz więcej chemii.
      Czas więc szukać czegoś innego, póki jeszcze się nie strułaś…
      Fajnego weekendu.

  3. ja uważam że sami jesteśmy sobie winni! Wchodzi przeciętny klient do sklepu z wędliną (nie do hipermarketu) widzi ceny ok. 40 zeta za szynkę i paczy z pogardą na sprzedawcę nieraz dodając komentarz “jak wy się utrzymujecie przy takich cenach” lub “te szynki chyba ze złota?” i idzie do hipermarketu kupić szynkę za 20 zeta bo sklepikarz chciał go orżnąć sprzedając mu “to samo” tylko dwa razy drożej! przecież to szynka i to szynka to jak może kosztować dwa razy drożej? prawda? Niestety prawda jest inna! chcemy jeść to co jest tanie! sklepy z tradycyjną żywnością znikają a my narzekamy że jemy szynkę która nie jest szynką bo jesteśmy przekonani że szynka ma kosztować 20 zeta i basta! więc jemy chemię ciesząc się że nie daliśmy się oszukać sprzedawcy z małego sklepiku! ot cała prawda!

    1. Masz rację.
      Tak jak już napisałam powyżej Dorocie, ciężko pracując zarabiamy tak mało, że nas nie stać na “prawdziwe” jedzenie, kupujemy jedzeniopodobne.
      Taka nasz polska rzeczywistość. To bardzo smutne i dołujące.
      Miłego weekendu.

  4. Oczywiście taka naszych krajan natura że drogo kupić nie możemy i tylko co taniej szukamy. Jednak chciałabym zwrócić uwagę na fakt że zarówno mnie jak i wiele osób które znam (a nawet znaczna większość znajomych/rodziny etc) zwyczajnie nie stać na szynkę, która szynką jest. Ja chętnie kupiłabym szynkę, mleko, owoce i warzywa z wiarygodnego źródła. Co z tego skoro po prostu kasy brak 🙁

    1. Ano właśnie!
      Nasze państwo rżnie nas jak może. Pracując nie mamy kasy by zdrowo się odżywiać i odżywiamy tych nieuczciwych .
      Ja też tak mam, moi bliscy i znajomi również! Ech, rozwinęłabym ten temat, ale jest sobotni poranek i nie chcę go sobie psuć polityką.
      Miłego weekendu.

    1. Mam tej słodkości trzy sztuki. Ten, którego na fotce trzymam, dziś waży 8 kilogramów.
      Wszystkiego dobrego, paula.

  5. Znalazłem w internecie receptury z PRL np na kiełbasę toruńską tam było 80% wieprzowiny w tym 40% pierwszek klasy, 20% drugiej i 20% trzeciej i jeszcze 20% wołowiny + przyprawy i koniec receptury.
    Ciekawe jak dzisiaj wyglada taka receptura na kielbasę toruńską

    1. Brzmi jak bajka ale ja taką właśnie kiełbasę pamiętam! Dziś to co nam serwują – to śmiech na sali…
      Pozdrawiam i fajnego weekendu życzę.

  6. Wędziłem w czwartek,piątek bez mięska ale dziś śniadanko marzenie.
    Czy jak z kilograma mięska mam 75-80 dkg wyrobów ,szyneczka boczek kiełbaska to jest drogo chyba nie.Zatraciliśmy ze zwykłego wygodnictwa wyroby domowe ja wiem że nie każdy ma warunki ale warto wykorzystać
    miejsce na działce na małą wędzarnię.
    Według Braci Wędzarniczej;
    Sznurek z mojej wędzonki jest lepszy od szynki z biedronki.

    1. Na tym Twoim sznurku mogłabym żurek ugotować! 🙂
      Jak przeczytałam Twój komentarz – normalnie poczułam zapach tej szyneczki… Ech…
      Udanego weekendu.

  7. To sama prawda,i w dodatku trochę opisana w sposób bardzo delikatny.
    Niestety tak będzie gdyż jesteśmy biednym krajem i: ludzie nie mają forsy a firmy oszczędzają aby ją mieć, koło się zamyka i w najbliższych 10 latach będzie tylko gożej.
    Miłego dnia
    Paweł

    1. Niestety, również tak widzę przyszłość. A wizja takiej przyszłości ani trochę mi nie pasuje.
      Wszystkiego dobrego Pawle.

  8. Sami im na to pozwalamy a UE i inne organizacje tylko przyklaskują takim działaniom, bo jak to inaczej nazwać gdy w normach określa się ilość sztucznych substancji, które mogą wystąpić w danym produkcie?
    Tu też widzimy jak pozwolono by miliony były narażone na działanie czegoś z czym człowiek nie powinien się mierzyć… a tylko zysk. jest ważny …

    1. Właśnie, najgorsze, że wszystko w majestacie prawa. Co nie jest zabronione jest dozwolone.
      Dura lex sed lex.
      Miłego weekendu.

      1. Wielce Szanowna Autorko

        Sentencję
        Dura lex, sed lex – tłumaczy się :
        ,,Twarde prawo, ale prawo,,

        Natomiast
        ,,Quod lege non prohibitum, licitum est,,
        Dosłowne tłumaczenie :
        ,,Czego prawo nie zakazuje, jest dozwolone,,

        Oryginalna sentencja łacińska mówi:
        ,,Nullum crimen sine lege – nie ma przestępstwa bez prawa (przepisu),,

        Idę jeść biały serek i marchewkę 🙂

        Ukłony
        Teddybe

        1. Dzięki Teddybe, te sentencje warto pamiętać i często cytować…
          Ja jednak miałam na myśli nasze durne prawo, które pozwala na takie interpretacje, by było po stronie kasiastych cwaniaków – pamiętasz aferę żelatynową?
          JAK MNIE TO WNERWIA!

          P.S. A co z żurkiem wielkanocnym??? Z samym jajkiem???
          Fajnej niedzieli życzę.

  9. No nie ma wyjścia.
    Idę rano naostrzyć siekierę.
    Na początek zabiję jaką kurę, potem jakiegoś świniaka,a potem się zobaczy może pójdę upolować żubra …

    1. I marchewki więcej trzeba posiać… A Jak już pójdziesz na tego żubra, to koniecznie do Białowieży, pod oko kamery, będę Cię Orzeszku wypatrywać! 😉
      Fajnej i spokojnej niedzieli życzę.

  10. Wiesz, sporo prawdy jest w tym, że klienci oczekują bardzo niskich cen… nie bardzo wtedy da się coś przy takich kosztach zrobić… to takie błędne koło.

    1. Prawda. Dlatego uważam, że prawo, nawet unijne, należy poprawiać. Po to mamy tam swoich przedstawicieli.
      Wszystkiego dobrego.

  11. Oj prawda, prawda… Chociaż prawda niestety jest dużo gorsza niż przedstawiona tutaj.

    Ostatnimi czasy afera goni aferę i zauważcie, że było już kilka mięsnych, była jajeczna i mleczna…
    Niech mi ktoś powie dlaczego w czasach kiedy wcale nie trzeba mieć super wiedzy żeby zauważyć, że bycie wege (głównie wegan), jest najzdrowszą alternatywą to mimo wszystko tak strasznie zakorzenione są w ludziach złe nawyki, że aż próbuje się w człowieku kłów doszukiwać 😉

    Pozdrawiam serdecznie

    1. Wiesz Justyno, bardzo lubię warzywa i wszelkie surówki i surowizny, ale lubię też ryby i dobre wędliny, tudzież nabiał. Tak jestem wychowana, tata kiedyś pyszną kiełbasę robił w domu. Dziadzio przywoził nam zające, które kruszały za oknem.
      Nie uważam, aby bycie wege było najzdrowszą alternatywą, pozwalam sobie nie zgodzić się z Tobą. Ale to temat na dłuższą pogawędkę.
      Pozdrawiam bardzo serdecznie.

      1. Są wege którzy tylko nie jedzą mięsa (ludzie nie dbający o siebie i nie interesujący się dietą zdarzają się i w tej grupie oczywiście) i nie przykładają się do zdrowego odżywiania i to faktycznie nie jest najzdrowsze. Ale świadome wege już jak najbardziej jest, na co wskazują badania, statystyki itp.
        Czasem mam wrażenie, że co druga osoba ma raka albo jakieś inne tak zwane choroby cywilizacyjne, ale zauważcie, że spotkanie (świadomego) wege po zawale, wylewie, zakrzepie,…. to nie jest codzienność.. Ja przynajmniej jeszcze na takiego nie trafiłam 🙂

        Przez lata jadłam wszystko i walczyłam z poważną chorobą układu pokarmowego. Operacja, długie lata sterydów, cuda wianki i nic, było coraz gorzej a nadzieje malały. Gdy uznałam, że to już nic nie zmieni przestałam z dnia na dzień jeść mięso, jaja itp i kolejny już rok nie zażyłam ani jednej tabletki sterydu, chodzę czasem wiele kilometrów a wcześniej kilka kroków było ogromnym wyczynem, żyję po prostu pełnią życia i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że zawdzięczam to tylko i wyłącznie diecie. Cudownie jest w taki sposób udowadniać lekarzom, którym się wydaje, że pozjadali wszystkie rozumy, że zupełnie nie wiedzą o czym mówią, naprawdę 🙂 (Nie mówię o wszystkich oczywiście bo coraz większa grupa pokazuje jakie są fakty).

        Ps. Wiem, że nie przekonam ludzi, którzy nie chcą się dać przekonać, ale ci którzy mnie widzieli przed i widzą teraz nie twierdzą już tak uparcie, że to nie jest najzdrowsza alternatywa i cieszę się, że mogę to pokazywać na własnym przykładzie 🙂
        Nigdy nikogo nie nakłaniałam do zmiany nawyków, ale w moim (i bardzo wielu innych) przypadku nie trzeba nic mówić.

        Pozdrawiam

        1. To bardzo interesujące.
          Nie mam w swoim otoczeniu wegan, temat jest mi nieznany, zawsze sceptycznie do tego podchodziłam. Nie wiem czy potrafię zrezygnować z mięsa ale owoce i warzywa uwielbiam. Chętnie poznałabym Twoją dietę, przykładowe dzienne odżywianie. Może nie od razu, ale może…
          Wesołych Świąt Justynko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *