Wracam do rekrutacji…


Kiedy szuka się pracy, wiadomo, żaden Urząd Pracy człowiekowi nie pomoże. Trzeba szukać na własną rękę, pytać każdego, wszędzie włazić.
Zapytałam więc wczoraj znajomego, pracującego od niemal dwudziestu lat w przedsiębiorstwie państwowym jako – kiedyś portier a dziś pracownik ochrony – czy nie słyszał o jakimś wakacie.
Jakoś już przestałam mieć złudzenia, więc nie spodziewałam się sensacji, lecz to co usłyszałam, po prostu, jak widok nowego logo PZU, położyło mnie na łopatki…
Znajomy zaśmiał się, po czym powiedział:
 – Nie masz szans. To firma rodzinna.
Zaskoczył mnie tym stwierdzeniem, zapytałam więc czy ktoś to wykupił, bo jak świat światem, nawet w nazwie jest “państwowe”.
Popatrzył na mnie jak na głupią…
Dowiedziałam się, że firma jest jednak przedsiębiorstwem państwowym, ale od tych co najmniej dwudziestu lat, do pracy nie został dopuszczony nikt z zewnątrz.
 – Powiem ci, że nawet teraz, jedna z kobiet wybiera się na emeryturę, ale jej miejsce już jest zaklepane bodaj dla wnuczki – dodał.
Usłyszałam jeszcze, że to dobrze płatna praca, sprzątaczka zarabia około 2 tysięcy zł netto, wypłacane są trzynastki, zyski, wczasy pod gruszą, jubileusze, atrakcyjny socjal w postaci tanich wycieczek zagranicznych.
Zapytał mnie nawet, czy słyszałam, ażeby pracownik ochrony zarabiał 7.50 na godzinę, a on tyle ma.
I jest emerytem.
No i po sprawie.
Rozmowa podniosła mi ciśnienie do 200/220.

Jestem uczciwa, lojalna i pracowita. Nigdy nie dałam i nie dam łapówki a w związku z tym – trzeba albo umierać, albo spierdalać z tego kraju nawet do Afryki. Tu nie ma szans, i niech nikt nie waży się powiedzieć, że mi się robić nie chce, albo jestem niezaradna, albo nieudacznikiem!
Jestem po prostu uczciwa, ciągle jeszcze wierzę w ludzi, choć powtórzę za Haliną:
IM BARDZIEJ POZNAJĘ LUDZI – TYM BARDZIEJ KOCHAM ZWIERZĘTA.




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *