Życzliwość – a co to jest?

Nie rozumiem tego świata.
Nie rozumiem ludzi.
Nic już nie rozumiem.

 

Jest piątkowe popołudnie, warsztat samochodowy prawie zamknięty, pieniądze rozliczone, kasa fiskalna zamknięta, szef poszedł do domu.
Jeden z pracowników jeszcze się kręci po warsztacie, ale też szykuje się na weekend do domu, kiedy podjechały dwie paniusie i poprosiły o przysługę – któraś z żarówek się nie świeciła.
Nie sądzę, żeby pan mechanik był szczęśliwy z tego powodu, ale jako grzeczny, lubiący kiedy jego zadowoleni klienci wracają, postanawia paniom pomóc i wymienia żarówkę. Panie rzuciły 10 (słownie: dziesięć) złotych. Ponieważ kasa fiskalna jest zamknięta pracownik nie może wydać paragonu, po prostu bierze dychę a tu zonk!
Panie są z Urzędu Skarbowego a sytuacja spreparowaną prowokacją.
Urząd Skarbowy wnosi sprawę do Sądu, pan mechanik nie życzy sobie nawet obrońcy z urzędu.
Sąd uznaje go za winnego, ale nie zasądza kary.
Nie podoba się to skarbówce, wnosi apelację, pracownik nadal odmawia obrońcy, ponieważ jest uczciwy i wydaje mu się, że nie zrobił nic złego. Sąd drugiej instancji utrzymał wyrok ale skarbówka nie dała za wygraną i ponownie wniosła kolejną apelację.
Dopiero kiedy ta sytuacja ujrzała światło dzienne, bo ktoś ją wygrzebał i nagłośnił w telewizji – Urząd Skarbowy wycofuje apelację.

Syn pracuje w firmie, która także musi wydawać paragony.
– Mamo, często zdarza się, że zawiesza się komputer albo kasa fiskalna, bo mamy stary sprzęt a kolejka robi się coraz dłuższa, też muszę więc obejść przepisy, i też odkładam wklepanie kasy do systemu, bo co mam zrobić? A przecież ryzykuję mandatem co najmniej pięćsetzłotowym! Zawsze boję się, że za klientem stoi jakiś urzędnik – kapuś, i że będzie mnie to kosztować! Albo kiedy kasa już rozliczona, system zakończony i jestem gotowy do wyjścia do domu a tu jakiś zagubiony klient bardzo prosi o wydrukowanie mu jakiegoś papierka, który jest dla niego bardzo ważny. Drukuję więc i na klawiaturze zostawiam wiadomość dla zmiennika, który wklepie to rano! Mamo, jak to pogodzić?
– Raz przyszedł do punktu dosłownie lump, wyłożył garść drobniaków na ladę i poprosił o baterię. Pech chciał, że akurat kasa się zacięła i nie mogłem wydrukować paragonu, gość musiał czekać dziesięć minut, kwadrans. Pomstował, kurwował, zwyzywał od wszystkich świętych i mnie, i firmę. Nic jednak nie mogłem zrobić! Paragon muszę wydać szybciej niż resztę, bo takie jest prawo. Facet zgarnął swoje drobniaki i rzucając na mnie i firmę klątwę – odszedł. Kasa nie działała jeszcze godzinę.

Zastanawiam się, co się z nami dzieje?
Jak można żyć w państwie, które robi wszystko, żeby ludzie bali się ludzi?
Gdzie miejsce na grzeczność, na robienie sobie uprzejmości, na życzliwość?
Jaka w tym rola urzędów, które zamiast być nam usłużnymi robią wszystko, żeby nam życie utrudniać, obrzydzać i to za nasze – podatników pieniądze?

No i jak się dziwić, że Polacy to naród sfrustrowany, nerwowy, nieżyczliwy, że jest tyle przypadków depresji, obsesji, samobójstw?
Jak można żyć wśród ludzi i bez przerwy mieć z tyłu głowy, żeby czasem nie zrobić komuś przyjemności, grzeczności, żeby komuś czasem nie pomóc – bo obróci się to przeciwko nam i może słono kosztować ?
Co to za państwo, które nie pozwala nam na życzliwość, bo ta życzliwość może skończyć się sprawą w sądzie i wyrokiem – WINNY?

Co to za państwo, w którym chleb trzeba wyrzucić, bo podzielenie się nim, oddanie za darmo jest przestępstwem i podlega karze?
Jesteśmy państwem represyjnym?
Ludzie – DLACZEGO?
Strasznie to smutne. Nie mówię tu o oszustwach, przekrętach, przestępstwach – bo to zawsze potępiam, ale pomoc w wymianie koła, bo akurat zrobił się kapeć?
To przekracza pojęcie sprawiedliwości społecznej. Przynajmniej moje.
Morda w kubeł, micha ryżu, szczaw i mirabelki.
Czy tak to ma wszystko wyglądać?
Aha, teraz będzie ścigany i postawiony przed oblicze sprawiedliwości ten, który bezczelne temat wymiany żarówki w aucie urzędniczek wygrzebał, zapewne zostanie skazany za działanie na szkodę państwa, okrzyknięty wrogiem narodu, gorszym sortem, nie patriotą, konfidentem, dywersantem i sabotażystą. Coś pominęłam?

Ps. Właśnie doczytałam, że te 10 zł to nie koszt naprawy, a koszt żarówki, która była własnością prywatną pana mechanika (warsztat nie prowadził sprzedaży części zamiennych) i jedynie takiej rekompensaty od zagubionych pań zażądał.

Krystyna

3 myśli na temat “Życzliwość – a co to jest?”

  1. Witaj, Krysiu.

    Niestety, temat Twojego wpisu pokazuje, że takie sytuacje nadal się zdarzają.
    Kilka lat temu, panie z US “spacerowały” po moim miasteczku, wchodziły do odpowiednich sklepów, kupowały JEDNO jabłko, patrzyły, kto nie wyda paragonu, JEDEN długopis – podobnie, JEDNĄ gazetę, lub jakiś JEDEN pojedynczy drobiazg – znów ta sama obserwacja.
    Kto nie wydał paragonu, miał “niespodziankę” z US.
    Takie akcje były cykliczne, doszło do tego, że ludzie zaczęli się wzajemnie ostrzegać, by wydawać paragony nawet za byle pierdołę.
    A co jeśli np. w piekarni, w kiosku z gazetami, spożywczaku, aptece zabraknie prądu ?
    Nie wolno nic sprzedać, powodzenia, jeśli prądu nie ma cały dzień, ( albo i dłużej ) w połowie miasteczka, ( kilka razy się już tak zdarzyło, np. przez wichury lub mrozy ), a za plecami wkurzona kolejka.
    Największy opiernicz dostają niewinni pracownicy, tak jak Twój syn.
    Widać, że poprosić o zwrot pieniędzy za swoją żarówkę, to w Polsce zbrodnia.
    Ten Pan to wielki finansowy szachraj, bo ZA DARMO wymienił im żarówkę i śmiał poprosić o zwrot tylko za towar.
    Paranoja.

  2. Pytasz, co to za państwo? Pozwolisz, że zacytuję: ” Państwo jest w porządku, tylko ludzie to kurwy.” Zgadzam się z tym.

    1. Mało tego, powiedział to marszałek Piłsudski w dosłownym brzmieniu, cyt: Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy.
      Nic dodać, nic ująć. Ni nic zrobić…
      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *